Zgodnie z moimi przewidywaniami, od połowy grudnia warszawska giełda niemal zamarła. Inwestorzy zrobili sobie urlop od akcji. Część biur maklerskich zdecydowała się wręcz na zawieszenie między świętami i Nowym Rokiem wydawania codziennych biuletynów informacyjnych. Poza podsumowaniami przełom roku tradycyjnie przynosi prognozy. Te krótsze, na 12 miesięcy i te dłuższe, na trzy czy też pięć lat. Z prognoz dla kluczowych dla światowej gospodarki branż, takich jak IT jasno wynika, że już w 2010 roku po kryzysie nie powinno być śladu, a kolejne lata przyniosą wzrost. Na giełdach też oczekiwany jest wzrost, choć nie tak wielki jak w kryzysowym 2009 roku.

W ostatnich dniach roku spółki notowane na giełdach nie zawiodły, dostarczając sporo ciekawych informacji, na które media znalazły miejsce między kolejnymi zawczasu przygotowanymi podsumowaniami i zestawieniami prognoz. Inaczej mówiąc, firmy dały inwestorom to, co najbardziej się na giełdzie liczy – newsa, który może zelektryzować. Który może mieć wpływ na przyszłość. Który jest symptomem zapowiadającym trend. Jak zwykle bywa, niektóre newsy zostały podane tak, aby jak najmniej się rzucały w oczy. Inne – jak informację o wyrzuceniu Mostostalu Warszawa z budowy stadionu we Wrocławiu – ogłoszono w świetle jupiterów.

Jak sądzę, gdyby o terminie i sposobie podania stadionowej wiadomości decydowała spółka, to news zostałby ukryty i podany po sesji. A tak mieliśmy spektakl z niemal pionowym spadkiem kursu akcji spółki o kilka procent w kilka chwil. I co dla inwestorów ważne, notowania z ostatnich sesji nie świadczyły o tym, żeby ktoś wiedział, iż prezydent Wrocławia planuje zerwanie umowy z warszawską spółką. Przypadek Mostostalu można czytać na wiele sposobów. Jednym z nich jest to, że podobnych akcji związanych z nierealizowaniem przez giełdowe spółki budowlane ustalonego z zamawiającym harmonogramu prestiżowych inwestycji będzie więcej.