O utworzeniu funduszu poinformowali wczoraj Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Bank Światowy i firma CRG Capital, zajmująca się restrukturyzacją firm. Te trzy podmioty wniosły do funduszu CEE Special Situations 36 mln euro i chcą zebrać od inwestorów ok. 160–170 mln euro.

Fundusz będzie działał podobnie jak private equity: będzie inwestować w przedsiębiorstwa, które z powodu kryzysu popadły w kłopoty. W portfolio funduszu znajduje się także Polska, choć jego organizatorzy przyznają, że nie ma konkretnych planów w odniesieniu do naszego kraju.

>>> Czytaj też: "Europa Środkowa to dobre miejsce do inwestowania"

– Nie mamy z góry określonych funduszy na dany kraj, poszczególne przypadki będą rozpatrywane bardzo indywidualnie – wyjaśnia Ina Corethi z biura prasowego EBOR w Londynie.

Fundusz może być aktywny w ponad 15 krajach w Europie.

– Chcemy pomagać firmom, które mają problemy ze spłatą należności i stają się źródłem problemów związanych ze złymi kredytami. Działając w ten sposób, chcemy polepszyć sytuację systemów finansowych w tych krajach, a to z kolei doprowadzi do poprawy dostępności i ceny kredytu dla firm – ocenia Lars Thunell, szef International Finance Corp., która w imieniu Banku Światowego pożycza środki podmiotom gospodarczym.

>>> Czytaj też: "Kraje Europy Środkowej są różne i różnie znoszą globalny kryzys"

– Będziemy wspomagać firmy wykwalifikowaną kadrą zarządzającą, która przyspieszy wychodzenie firm z kryzysu – dodaje Varel Freeman, wiceszef EBOR.

Fundusz został utworzony przez CRG Capital, firmę specjalizującą się w wyciąganiu firm z kłopotów. To spółka zarządzająca funduszami private equity, które inwestują w przedsiębiorstwa z problemami. W Polsce jest obecna w spółkach: Wosana i WindTelecom.