Fed w przeciwieństwie do innych agencji rządowych finansuje się z własnych operacji, a zyski z nich refunduje na konto Skarbu Państwa. Wiadomość ta ucieszy bardzo budżet federalny, a zarazem jest sygnałem, że instytucja dba o pieniądze podatników, gdy interweniuje w gospodarkę. Chociaż wciąż pojawiają się obawy, że w przyszłości, gdy Fed pozbędzie się wielu dochodowych inwestycji lub będzie tracił pieniądze przy wspieraniu podupadających firm czy banków, strumień pieniędzy dla rządu federalnego może przestać płynąć. 

>>> Polecamy: Dlaczego Bernanke zasługuje na drugą kadencję

Wiadomość nadeszła w momencie, gdy inne banki wspierane wcześniej przez Fed, wypłacają ogromne premie swoim menedżerom. Oburza to zwykłych Amerykanów, jak i polityków. W efekcie prezydent Barack Obama zamierza zaproponować obłożenie wysokimi podatkami wspomnianych premii dla prezesów banków. 

>>> Polecamy: Bernanke wini za kryzys słabą regulację banków

Jeśli do tego dojdzie, to zyski Fed przekroczą te uzyskane przez takie banki jak: Bank of America, Goldman Sachs czy J.P. Morgan Chase. Większość ich zysków wzięła się stad, że Fed skupował agresywnie obligacje, obniżając w ten sposób oprocentowanie kredytów i stymulując wzrost gospodarczy.

Na czym zarobił Fed?

Na koniec 2009 r. w posiadaniu Fed znalazło się aż 1,8 bln dolarów rządowego długu i powiązanych z kredytami hipotecznymi papierów dłużnych., gdy rok wcześniej miał tylko 497 mld dolarów. Przychody z ich oprocentowania stały się źródłem zysku Fed, chociaż była to ryzykowna operacja, gdyż bank centralny mógł stracić, gdyby później sprzedał te papiery dłużne w celu redukcji strumienia pieniędzy na rynek. 

>>>Polecamy: Bernanke Człowiekiem Roku tygodnika "Time"

Ponadto Fed zarobił na ratunkowych pakietach finansowych dla banków i przedsiębiorstw, które ułatwiły kredytowanie. Chodziło zwłaszcza o wsparcie kart kredytowych, pożyczek na zakup samochodów i na inne konsumpcyjne i biznesowe cele. Te programy zaowocowały wzrostem opłat ich uczestników, co gwarantowało, że Fed na tym nie straci.

Fed pobiera również opłaty za wspieranie systemu finansowego w ramach kliringu czeków czy obsługi elektronicznych transakcji między bankami. Ze swych przychodów musi pokrywać i koszty, jak chociażby pensje dla zatrudnionych, a dopiero potem przekazuje na konto skarbu pozostałe zyski. Poprzednia największa kwota z tego tytułu było 34,6 mld dolarów wpłacone w 2007 r. - To dowodzi, że bank centralny może być dochodowym interesem, zwłaszcza w kryzysie - mówi Vincent Reinhradt, wykładowca w American Enterprise Institute i b. pracownik Fed.

Kupujesz papiery wartościowe, które mają zapewniony spory zysk, a koszt ich nabycia jest niski. Różnica pozostaje czystą korzyścią - dodaje. Gazeta zaznacza, że Fed nie działa z wyłącznym nastawieniem na maksymalny zysk. Prawo zobowiązuje zatrudnionych tam fachowców do skrupulatnego zarządzania strumieniem pieniędzy na rynku, aby utrzymać w miarę wysokie zatrudnienie i stabilne ceny, a zyski wahają się na rynku w zależności od wielu czynników. W czasie kryzys kluczowym zdaniem jest bowiem kreowanie pieniądza i wykorzystywanie kapitału do nabywania różnych papierów wartościowych, które potem przyniosą zyski. W efekcie ostanie działania na rzecz walki z kryzysem uczyniły z bilansu Fed bardzo podobny do prywatnych banków. 

>>> Polecamy: Ameryka zarobi na wykupie toksycznych długów

Bank of America gromadzi kapitały klientów, którym raczej płaci niewielkie za to odsetki lub wcale, ale pożycza je potrzebującym na zdecydowanie wyższy procent. Podobnie czyni Fed, który zbiera pieniądze, jakie banki maja w depozycie, ale płaci za to tylko 0,25 proc. i następnie pożycza rządowi USA poprzez zakup obligacja, lub o wiele rzadziej wykup papierów dłużnych nabywców domów i innych prywatnych pożyczkobiorców. O ile więc zyski za 2009 r. były wyższe, tym na większe ryzyko narażały Fed.

– Jego przedstawiciele jechali po bardzo ryzykownej bandzie, gdyż nabyli wiele długoterminowych papierów dłużnych, które były połączone ze sporym zagrożeniem - mówi Diane Swonk, gł. ekonomista Mesirow Financial. Gdyby jednak chcieć porównać Fed z prywatnymi bankami pod względem stanu ksiąg i poziomu zysku, to występuje ogromna różnica.

Prezes Fed Ben Bernanke, pomimo rekordowych zysków, otrzymał w 2010 r. niewielką podwyżkę pensji związaną ze wzrostem kosztów utrzymania. Zarobi 199 tys. 700 dolarów i to bez żadnych bonusów. Może pazernym prezesom prywatnych banków przydałaby się taka metoda wynagradzania.