W wyniku wzrostu konkurencji z Bliskiego Wschodu i Azji – zwłaszcza z Chin i Indii, gdzie koszty produkcji są znacznie niższe niż w głównych krajach produkujących wyroby chemiczne, takich jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania – w ciągu pięciu lat jedna czwarta mocy wytwórczych w Europie stanie się ekonomicznie nieopłacalna, przewidują jego autorzy – wynika z raportu KPMG. Ustalenia raportu ilustrują trwający od dwudziestu lat spadek dominacji europejskich koncernów chemicznych. W okresie między 1995 a 2005 rokiem 95 proc. wzrostu mocy produkcyjnych przypadało na kraje rozwijające się.

Kryzys gospodarczy jeszcze przyspieszył ten proces. Spadek produkcji w przemyśle motoryzacyjnym i w budownictwie, które są dla producentów chemikaliów kluczowymi rynkami końcowymi, wymusza redukcję mocy wytwórczych i zatrudnienia. – Kryzys zmusza główne spółki chemiczne do analizy portfela działalności i zastanowienia się, co jest opłacalne, a czego trzeba się pozbyć – powiedział Chris Stirling, szef oddziału chemicznego KPMG na Europę.

Tani dostęp do blisko-wschodnich surowców i bliskie sąsiedztwo z dynamicznie rosnącymi gospodarkami Chin i Indii dają rejonowi Azji i Pacyfiku przewagę konkurencyjną nad resztą świata. Przewiduje się, że do 2020 roku będzie zaspokajał blisko połowę światowego popytu. Natomiast spółki chemiczne, działające w Europie muszą nie tylko zmniejszyć liczbę zakładów, lecz przymierzyć się do przesunięcia się w górę łańcucha wartości – to zaś oznacza koncentrację na specjalistycznych chemikaliach.

Wraz ze zwrotem w kierunku specjalistycznych produktów, często dostosowanych do indywidualnych wymagań klienta, nastąpiłby odwrót od masowej produkcji podstawowych chemikaliów, w której wysokie ceny surowców, takich jak gaz ziemny, drastycznie ograniczają zysk. Niemiecki BASF, drugi pod względem wielkości światowy koncern chemiczny, wykazał zysk operacyjny brutto w wysokości 5,5 proc., podczas gdy jego największy rywal, SABIC z Arabii Saudyjskiej – aż 28,4 proc. BASF szuka sposobów rozszerzenia działalności w segmencie specjalistycznych produktów o wyższej stopie zysku.

– Wszystkie wielkie spółki chemiczne patrzą w przyszłość i zastanawiają się, jak zachować przyzwoity udział w rynku i w którym kierunku iść, by osiągnąć ten cel – powiedział Chris Stirling. Raport daje pewne nadzieje europejskim producentom wyrobów chemicznych. Sugeruje, że budowane latami silne powiązania z innymi dziedzinami przemysłu mogą być pomocne w zacieśnieniu współpracy z końcowymi użytkownikami i tworzeniu specjalistycznych, zindywidualizowanych i bardziej opłacalnych produktów.