Każdemu spośród 1234 dealerów Toyoty mogą umknąć sprzed nosa od 1,75 mln do 2 mln dolarów przychodów za nowe i używane modele pojazdów, których nie wolno sprzedawać – twierdzi John McEleney, prezes Narodowego Stowarzyszenia Dealerów Samochodowych w USA i zarazem właściciel salonu McEleney Toyota w Clinton. stanie Iowa. 

“Nigdy nie mieliśmy do czynienia z czymś podobnym w przypadku którekolwiek z producentów” – mówi McEleney, który w Clinton jest także dealerem Chevroleta.

CZYTAJ  TAKŻE: Hyundai atrakcyjniejszy dla Amerykanów niż Toyota

Południowokoreański Hyundai dołączył wczoraj do Forda i General Motors oferujących rabaty, aby przyciągnąć właścicieli Toyot. Szacuje się, że udział japońskiego koncernu w amerykańskim rynku może w styczniu spaść do 14,7 proc. Toyota od lat jest liderem na rynku motoryzacyjnym USA.

Dealerzy przygotowują się równocześnie do wielkiej operacji wymiany pedałów gazu w prawie 2,3 mln wycofanych pojazdów.

CZYTAJ TAKŻE: Toyota podejrzewa usterkę pedału gazu w 2,3 mln swoich aut w USA

Ale część strat wynikających ze sprzedaży aut dealerzy mogą sobie odzyskać dokonując wspomnianych napraw. Usługi gwarancyjne są bowiem bardzo korzystne dla licencjonowanych salonów, które w Ameryce liczą sobie co najmniej 75 dolarów za godzinę pracy i mogą w ten sposób zarobić na wymianie każdego pedału od 100 do 150 dolarów brutto – twierdzi Marc Cannon, rzecznik AutoNation, największego dealera Toyoty w Ameryce.

Prócz aut Camry i Corolla, z powodu wadliwego funkcjonowania pedału gazu Toyota zabroniła także sprzedaży samochodów Avalon, Highlander, Matrix, RAV4, Sequoia and Tundra. W grudniu sprzedano w sumie 106 tys. sztuk tych ośmiu modeli w USA, co zapewniło amerykańskim dealerom łączny przychód w wysokości około 2,5 mld dolarów.