Jak podała agencja Bloomberg, w czwartek złoty osłabił się wobec euro po tym, jak wiceprezes NBP Piotr Wiesiołek powiedział PAP, że bank jest operacyjnie gotowy, by, w razie konieczności, zainterweniować na walutowym rynku. Przed południem złoty stracił 0,5 proc. i euro kosztowało 3 9038 zł. Polska waluta zanotowała największy spadek wśród walut monitorowanych przez agencję Bloomberg.

Komentarz Wiesiołka “dolał oliwy do ognia” - powiedział agencji Bloomberg Jan Koprowski, trader walutowy z BNP Paribas SA w Warszawie. Według niego na koniec tygodnia złoty może osłabić się do 3,95 za euro.

Ale złoty zaczął tracić na wartości już po wtorkowej wypowiedzi prezesa NBP Sławomira Skrzypka i członka Rady Polityki Pieniężnej Andrzeja Bratkowskiego. Skrzypek stwierdził, że nie ma presji inflacyjnej, natomiast Bratkowski we wtorkowym wywiadzie dla agencji Reuters zapowiedział, że "najbardziej prawdopodobny scenariusz" zakłada, że stopy procentowe pozostaną w tym roku na niezmienionym poziomie.

Nie ma obaw, to tylko techniczne osłabienie

Zdaniem Marcina Kiepasa, analityka X-Trade Brokers DM SA, czwartkowe osłabienie jest tylko i wyłącznie ruchem technicznym, jaki musiał nastąpić po kilku tygodniach aprecjacji polskiej waluty. „Nie należy go wiązać z widocznymi w notowaniach kontraktów terminowych na główne amerykańskie indeksy obawami przed realizacją zysków na giełdach po ostatnich wzrostach. Przede wszystkim dlatego, że te zmiany póki co nie są duże, a jak uczy doświadczenie ostatnich dni, takie spadki nie muszą znaleźć potwierdzenia w postaci przeceny na Wall Street. Ponadto skuteczną przeciwwagą dla tak niepewnego impulsu może być informacja o podwyższeniu przez Bank Światowy prognozy wzrostu PKB Polski w 2010 roku z 2,2 proc. do 2,5-3,0 proc.” – wyjaśnił Kiepas.

Tymczasem, jak donosi agencja Bloomberg, Goldman Sachs obniżył prognozę euro wobec polskiego złotego, norweskiej i szwedzkiej korony oraz szwajcarskiego franka. Zespół strategów, w skład którego wchodzi m.in. Thomas Stolper, obniżył w najnowszym raporcie także trzymiesięczną prognozę brytyjskiego funta wobec euro.

Co o złotym sądzą inne zagraniczne banki?

Z długoterminowych prognoz Royal Bank of Scotland podanych przez agencję Bloomberg wynika, że w drugim kwartale 2010 roku złoty osłabi się do 4,15 za euro. Zdaniem analityków tego banku w III i IV kwartale 2010 roku euro będzie kosztowało 4,11 zł. BNP Paribas ocenia, że w II kwartale za euro zapłacimy 4,20 zł. A w III kwartale aż 4,30 zł.

Nieco bardziej optymistyczne prognozy dla polskich kredytobiorców maja analitycy SEB i Bank of America Merill Lynch. Według nich, w II kwartale 2010 r. złoty umocni się do 3,65 za euro, a w III i IV kwartale euro będzie kosztowało 3,75 zł.