Wiara w to, że styczniowo-lutowa korekta na rynkach kapitałowych się skończyła i jesteśmy skazani na długotrwałe wzrosty, a w gospodarce na nieuniknione ożywienie, niekoniecznie może okazać się prawdą. Oto subiektywna lista istotnych fundamentalnych czynników, które mogą zatrzymać marsz byków po światowych parkietach.

  1. Grecja i Portugalia. Te dwa słowa wystarczą.Wszyscy wiemy o co chodzi i rozwijanie tego wątku jest bezcelowe. Tych problemów nie uda się rozwiązać szybko i bezkosztowo. Będą długo wpływały na notowania światowych rynków i tematu z pewnością nie zamknie najbliższy szczyt Unii Europejskiej – choć oczywiście pewną ulgę może przynieść.
  2. Rosnący deficyt budżetowy to problem nie tylko państw najbardziej zadłużonych. Borykają się z nim niemal wszystkie wysoko rozwinięte gospodarki. A bez zmniejszenia zadłużenia trudno wierzyć w trwały, mocny i długotrwały rozwój gospodarczy.
  3. Pod wielką presją jest cały czas amerykański budżet – co prawda Amerykanie nie chcą (na razie) nowych pakietów stymulacyjnych, ale uchwalili właśnie kosztowną reformę zdrowotną. Budżet federalny będzie też musiał prawdopodobnie ratować niektóre balansujące na granicy płynności budżety stanowe.
  4. Złowrogi duch protekcjonizmu krąży nad światem.W oku cyklonu, czyli gdy wydawało się, że kryzys jest najcięższy, udało się uniknąć ceł zaporowych i innych form brutalnego protekcjonizmu, ale chętnych by chronić przede wszystkim swoje gospodarki i swoich obywateli kosztem innych nie brakuje. Doskonałym tego przykładem jest coraz mniej przychylna zagranicznym inwestorom polityka Chin, a testem będzie np. stanowisko Niemiec wobec Grecji.
  5. Wygasają programy stymulacyjne. Bez nich na pewno łatwiej nie będzie.
  6. Wysokie bezrobocie utrzymuje się w większości krajów wysoko rozwiniętych. A to oznacza między innymi mniejszy popyt wewnętrzny, większe problemy banków i dalej...
  7. ....większe napięcia społeczne – vide: ostatnie obrazki z ulic Grecji. A to oznacza większe poparcie dla populistów i w konsekwencji mniejszą chęć do wprowadzania koniecznych reform.
  8. Dochodzą niepokojące sygnały z amerykańskiego rynku nieruchomości komercyjnych – rosną straty instytucji finansowych, które kredytowały inwestycje w tym sektorze. Co gorsza są to w dużym stopniu mniejsze banki, które równocześnie dostarczają nieco mniej niż połowę kredytów dla amerykańskiego biznesu. Jeżeli upadnie znaczna ich część, wpłynie to na podaż kredytów dla spółek zza oceanem.
  9. Nieco zabawnie brzmią opinie niektórych deweloperów i głosy z mediów, że na polskim rynku nieruchomości wrócił, albo lepiej WRACA, boom. Może dotyczy tylko mniejszych mieszkań, ale są one „wykupowane na pniu”. Problem w tym, że zaczyna się równocześnie mówić o pewnym przekredytowaniu rynku. Zadłużenie Polaków już jest wysokie i rośnie, a nie ma, co już wiemy, darmowych obiadów…
  10. Polskim eksporterom nie pomaga ani w miarę silny złoty, ani anemiczne ożywienie w Niemczech – u naszego najważniejszego partnera handlowego. I to niestety szybko się nie zmieni.

Tak więc inwestując, trzeba być ostrożnym. Długotrwała hossa wcale nie jest pewna.

>>> Przeczytaj, jak inwestorzy oceniają aktualną sytuację na rynkach.