Manuel Marrero, minister turystyki komunistycznego kraju, przekonywał na spotkaniu z przedstawicielami kubańskiej i amerykańskiej branży turystycznej, że Kuba jest gotowa na napływ miliona gości ze Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo atrakcyjność karaibskiej wyspy ma podnieść otwarcie przynajmniej dziewięciu nowych hoteli w tym roku. Kuba chce rozwijać się turystycznie, ale Marrero przyznaje, że potrzebuje do tego zagranicznego kapitału. Kraj poszukuje inwestorów, którzy wybudują luksusowe hotele i pola golfowe.

„Hawana długo była zakazanym miastem, więc będzie miejscem turystycznego boomu nawet poza sezonem” - uważa Jose Manuel Bisbe z kubańskiego Ministerstwa Turystyki. W ubiegłym roku Kubę odwiedziło 2,4 mln zagranicznych gości, z czego większość pochodziła z Kanady.

Na Kubie z ewentualnego napływu amerykańskich turystów cieszą się nie tylko hotelarze. Lokalni przedsiębiorcy są przekonani, że na zamożnych gościach z USA mogą sporo zarobić. „Gringos to turyści, którym najłatwiej coś sprzedać. Nigdy nie pytają o zniżki” - mówi o Amerykanach Daniel Garcia, sprzedawca używanych książek w Hawanie.