Od 1 października wszystkie uczelnie muszą badać losy zawodowe absolwentów. Ma to im ułatwić dostosowywanie polityki edukacyjnej do potrzeb rynku pracy. Wiele uczelni wyprzedziło ministerialną inicjatywę i prowadzi własne programy. Przynosi to efekty.

AGH się chwali

Jednym z liderów jest krakowska AGH. Program uruchomiła w 2009 r. Studenci przy okazji rozdania dyplomów wypełniają anonimową ankietę dotyczącą ich statusu zawodowego, potem jej wyniki są upubliczniane w formie zbiorczych zestawień. – Uznaliśmy, że skoro otrzymujemy publiczne środki, powinniśmy się rozliczyć z tego, jak je wykorzystujemy – wyjaśnia Bartosz Dembiński, rzecznik krakowskiej uczelni. Przyznaje, że dane dotyczące tego, jak szybko i jaki odsetek absolwentów AGH znajduje pracę, to dobry argument promocyjny.

AGH ma się czym pochwalić. Ponad 85 proc. absolwentów znajduje pracę lub otrzymuje propozycję kontynuowania kariery naukowej jeszcze przed odebraniem dyplomu. 42 proc. dostaje więcej niż jedną propozycję pracy, a ponad 70 proc. poszukiwanie zatrudnienia zajęło maksymalnie trzy miesiące. – Te dane pozwalają nam regulować system rekrutacji, bo otrzymujemy sygnały, na jakich ekspertów czeka rynek – mówi Dembiński.

Dla resortu nauki, który przygotował ustawę wymuszającą od tego roku akademickiego śledzenie losu absolwentów, przykład AGH jest wzorem. – Zależy nam, aby taki model uruchomiły wszystkie uczelnie. Po to by z jednej strony odpowiadały na zapotrzebowanie gospodarki, z drugiej zwiększały szanse absolwentów na rynku – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Zniżki za raporty

Jednak nowe przepisy nie nakładają na uczelnie obowiązku upubliczniania raportów dotyczących losów absolwentów. – Uczelnie, budując markę, prestiż i pozycję, same będą upubliczniać wnioski, chwalić się skutecznością kształcenia i sukcesami swoich absolwentów na rynku pracy – wyjaśnia to posunięcie resortu Loba.

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu prowadzi program „Absolwent”. Uczelnia znalazła sposób, jak przekonać byłych studentów do tego, by dostarczali danych o swoich losach. – Uczestnictwo w programie wiąże się z wieloma korzyściami. Są zniżki do kina i na zakupy. Oferujemy imprezy sportowe i rekreacyjne. Mamy 15 tys. członków, a to jest ponad 10 proc. studentów, którzy opuścili nasze mury – opowiada Aleksander Anikowski z UMK.

>>> Czytaj też: Zobacz, gdzie chcą pracować absolwenci studiów MBA

Prowadzone przez uczelnie analizy pozwalają im ustalić także, które z nabytych podczas studiów zdolności stały się najbardziej przydatne na rynku pracy, i w reakcji na to ułożyć program kształcenia. Z kolei maturzyści przed wyborem uczelni i kierunków studiów mogą się dowiedzieć, w jakim sektorze studenci wybranych kierunków znajdują zatrudnienie.

Jak to robią w Europie

Jako pierwsze badanie losów absolwentów przeprowadziły Niemcy. W 1989 r. firma Hochschul Informations System (HIS) zrealizowała projekt „Badanie absolwentów i kształcenia ustawicznego”. W 1994 r. ruszyły dwa badania brytyjskie i włoskie. W 1997 r. pierwsze badanie absolwentów uczelni wyższych przeprowadziła Francja. W 2004 r. takie badanie w formie pilotażowej zrealizowała także Finlandia.

Te działania służą powiązaniu systemu kształcenia z rynkiem pracy. Opracowania HIS, które są publikowane raz na cztery lata, uczelnie wykorzystują do doskonalania oferty dydaktycznej, ewaluacji kierunków i programów. Z publikacji HIS korzystają też rząd federalny i rządy krajów związkowych. Dzięki raportom możliwe jest wskazanie różnic między rynkami pracy poszczególnych landów czy zbadanie mobilności przestrzennej absolwentów. Po wyniki badania sięgają także pracodawcy, stowarzyszenia zawodowe, doradcy zawodowi, naukowe zespoły badawcze oraz sami absolwenci.