Tym razem zarówno indeks S&P 500, jak i Dow Jones Industrial Average zyskały 1,7 proc. Indeks S&P 500 powrócił nad poziom 1200 punktów, a średnia Dowa zakończyła notowania na poziomie 11433 punktów.

Wyraźnie spadają indeksy tworzone w oparciu o opcja na indeksy, co obrazuje spadek awersji do ryzyka: VIX zniżkował do 32 punktów, czyli poziomu najniższego od blisko dwóch tygodni, gwałtownie spadał tez indeks VStoxx tworzony w oparciu o opcja na indeks blue chipów Eurolandu. Dowodów poprawy nastrojów i percepcji sytuacji na obrzeżach strefy euro dostarcza też spread między rentownością benchmarkowych papierów skarbowych Niemiec i Włoch oraz Hiszpanii, który zaczął w drugiej połowie tygodnia wyraźnie zniżkować. Wydaje się, że obserwujemy jednak tylko chwilową poprawę sentymentu, a inwestorzy zdają sobie sprawę, że palące problemy wciąż pozostają nierozwiązane. Obrazuje to zachowanie indeksu skośności  CBOE SKEW, który wzrastał wczoraj do 120 punktów, co pokazuje, że część inwestorów obawia się gwałtownej przeceny na Wall Street.

Wciąż bardzo niekorzystnie wygląda sytuacja na amerykańskim rynku pracy. W ubiegłym tygodniu liczba aplikacji wzrosła do 428 tysięcy - poziomu najwyższego od maja, który został osiągnięty w czasie kiedy amerykańskiemu rynkowi pracy najmocniej ciążyły skutki trzęsienia ziemi w Japonii. Z kolei inflacja konsumencka przyspieszyła do 3,8 proc. r/r i 0,4 proc. m/m. Tak wysoka dynamika cen konsumpcyjnych może być mocnym argumentem w rękach jastrzębi w Fed: N. Kocherlakoty, Ch. Plossera i R. Fischera, którzy będą na najbliższym, przyszłotygodniowym posiedzeniu FOMC oponować przeciwko dalszemu luzowaniu polityki monetarnej. Gorzej od prognoz wypadły regionalne, wyprzedzające wskaźniki koniunktury przemysłowej Philly Fed i NY Empire State, natomiast produkcja przemysłowa w sierpniu wzrosła o 0,2 proc. m/m. Średnie wykorzystanie mocy produkcyjnych na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat kształtuje się na poziomie około 79,5 proc. podczas gdy obecnie wynosi 77,4 proc. – pokazuje to dobitnie jak daleka jest obecna kondycja amerykańskiej gospodarki w porównaniu do stanu sprzed kryzysu, który jest punktem odniesienia dla FOMC. Dziś poznamy odczyt indeksu uniwersytetu Michigan, który początku sesji europejskiej indeksy kontynuowały wzrosty: WIG 20 zyskiwał 0,7 proc. i testował poziom 2300 punktów,  DAX rósł o 0,8 proc. Na skromnym minusie był z kolei paryski CAC 40, który znajduje się w pobliżu 23,6 proc. zniesienia spadków z okresu luty – wrzesień i okolic poziomu 3100 punktów.