Jutro Parlament Europejski będzie głosował nad przyjęciem rezolucji w sprawie określenia wspólnego stanowiska krajów unijnych na konferencję ONZ w sprawie zrównoważonego rozwoju. Odbędzie się ona w przyszłym roku w Rio de Janeiro.

Punkt 46 rezolucji zakłada stopniową likwidację istniejących elektrowni jądrowych oraz sprzeciwia się budowie nowych reaktorów jądrowych.

– Zapisu takiego nie było w pierwszej wersji rezolucji. Został dopisany nagle przez frakcję Zielonych – mówi Bogusław Sonik, eurodeputowany PO.

>>> Polecamy: Trzy nuklearne mocarstwa grają o polski atom

Dodaje, że autorzy tego zapisu chcą wykorzystać strach, jaki wiąże się z energetyką atomową po katastrofie w Fukushimie. Bezpośrednio się zresztą do tego przykładu odwołują.

Zapis jest także zgodny z założeniami rozwoju energetyki w Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu zapotrzebowanie w UE na energię jądrową będzie spadać, a w 2050 r. ma w zasadzie zniknąć. Ten trend najbardziej dostrzegalny jest w Niemczech, które mają wyłączyć wszystkie swoje reaktory w ciągu najbliższych 11 lat.

Dlatego o ile rezolucja nie powoduje bezpośrednich skutków prawnych – Bruksela nie może narzuć państwom członkowskim polityki energetycznej – o tyle jednak może uruchomić procedurę zakazu budowania siłowni jądrowych z powodów ekologicznych. Czwartkowe głosowanie rozstrzygnie, czy pierwszy krok w tej sprawie zostanie wykonany.

– Wycofywanie się Europy z energii atomowej jest błędne. Chiny, Rosja, USA czy Indie nie tylko z niej nie rezygnują, ale zamierzają rozwijać. Powód jest bardzo prosty: jest to najpewniejsze i najbardziej stabilne źródło energii – mówi Tomasz Chmal, ekspert od energetyki z Instytutu Sobieskiego.

Choć na pierwszy rzut oka rezolucja w tym kształcie nie ma wielkich szans na przyjęcie, to jednak wyniku głosowania nikt nie jest w stanie przewidzieć.

– Dyskusja z pewnością będzie gorąca – przewiduje Sonik. Dodaje, że w jego klubie – największym w Parlamencie Europejskim – Europejskiej Partii Ludowej nikt raczej jej nie poprze. Ale to jednak chadecka kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała likwidację elektrowni jądrowych w swoim kraju.

– Socjaliści są w tej sprawie podzieleni – przyznaje Marek Siwiec, europoseł SLD. Część z nich to zdecydowani przeciwnicy tego rodzaju energetyki, część – choć niechętna atomowi – woli pozostawić jednak decyzje w tej sprawie poszczególnym krajom.

Wszyscy polscy eurodeputowani bez względu na przynależność partyjną najprawdopodobniej zagłosują przeciw zakazowi, ponieważ godzi on najbardziej w nasze interesy. Polska nie tylko zamierza wybudować własną elektrownię atomową – obecnie trwa przygotowywanie przetargu na wybór doradcy – ale ma również uczestniczyć w budowie siłowni, która ma powstać w Ignalinie na Litwie. Co ciekawe, most energetyczny między Polską a Litwą został wpisany jako unijna inwestycja strategiczna.

>>> Zobacz też: Elektrownia atomowa? Pogadamy po wyborach

Na rezygnacji z budowy energetyki jądrowej w Europie najbardziej zyskałaby Rosja. Ekonomicznego sensu nabrałaby wtedy budowa siłowni w Kaliningradzie.