Rażące jest już nie to, że bankowcy popełniają nadużycia, ile fakt, iż dokonują ich nieustannie od wielu lat mimo problemów, które ściągnęli na rynki finansowe.

Organizacja Transparency International wywiesiła na swojej stronie internetowej artykuł pt. “Corruption and the Financial Sector” (Korupcja i sektor finansowy), w którym wskazuje nie tylko pilną potrzebę lepszej regulacji systemowej sektora, lecz także apeluje o uważniejsze przyglądanie się funkcjonowaniu instytucji finansowych. TI przypomina, że w ciągu ostatniego roku na kilka dużych banków nałożono kary w wysokości ok. 500 mln dolarów (sam Barclays na przykład zapłacił 450 mln za próby manipulowania LIBOR), zastrzega jednak, że kwoty te są niewielkie w porównaniu do wartości aktywów pięciu największych banków, wycenianych na 8,5 biliona dolarów (dane na koniec 2011 roku).

W artykule TI czytamy, że podłożem dla półlegalnej czy też nielegalnej działalności instytucji finansowych, która dotyka życia mln ludzi, jest tolerancja dla nieetycznych zachowań:

“Corruption and the tolerance for unethical behaviour are at the root of the illegal activities that have damaged the livelihoods of millions of people and the reputation of the financial industry as a whole. This has to change”.

Głosząc hasło: “Zero tolerancji dla deprawacji”, Transparency International opublikowało raport “Transparency in corporate reporting assessing the worlds largest companies” (Przejrzystość w sprawozdawczości korporacyjnej obejmująca największe światowe przedsiębiorstwa).

Raport zawiera ciekawą konkluzję, dotyczącą sektora finansowego:

“Financial institutions scored badly overall and particularly badly on their country-by-country reporting, which given the news in the past five years should not come as a great shock. Financial firms scored an average 56 per cent on how they report on antiu-corruption programmes, well below the 69 per cent average. And among the financial companies scoring in the top ten for organisational transparency, there was not a single US firm”.

Oznacza to, że w badaniu, które wśród 105 największych firm świata sprawdziło

a) sprawozdawczość wewnątrz firm z zakresu realizacji programów antykorupcyjnych,

b) przejrzystość organizacji,

c) sprawozdawczość na poziomie każdego kraju, gdzie prowadzone są działania operacyjne

Instytucje finansowe wypadły fatalnie (tabele z wynikami: w skali od 0 do 10, 10 punktów oznacza największą przejrzystość, 0 oznacza najmniejszą, w skali procentowej 100 proc. oznacza najlepszą realizację antykorupcyjnych działań, 0 proc. oznacza realizację najsłabszą). Wystarczy spojrzeć na wyniki badania a), żeby zobaczyć, że wśród firm, które w ogóle nie informują o realizowanych antykorupcyjnych programach są dwa banki: Bank of China, Bank of Communications i… rosyjski Gazprom. TI wskazuje też, że instytucje finansowe nie informują też o tych działaniach w odniesieniu do każdego z krajów, w których prowadzą operacje.

W kontekście tych badań profesorowie Uniwersytetu Chicagowskiego, Richard Posner i noblista Gary Becker postanowili rozważyć kwestię skłonności do zachowań nieetycznych sektora bankowego.

Czy współczesna bankowość przyciąga jednostki niemoralne? – tak w skrócie brzmi pytanie, na które obaj postanowili odpowiedzieć. Obaj naukowcy zasadniczo odpowiadają na nie twierdząco.

Cały tekst czytaj na: