"Mówimy dzisiaj o stawce w wysokości mniej więcej 400 mld złotych. To jest nie tylko 300 mld złotych, o które staramy się zgodnie z naszą deklaracją, ale kiedy liczymy łącznie te możliwe środki, o jakie Polska stara się w ramach projektu wieloletnich ram finansowych, możemy dzisiaj odpowiedzialnie powiedzieć, że ta stawka wynosi więcej niż 300 mld, sięga 400 mld zł" - powiedział Tusk, przedstawiając w piątek w Sejmie informację o polityce europejskiej.

Jak podkreślił, "nie chodzi o fascynację pieniędzmi, ale o racjonalne wyobrażenie, co znaczy dla Polski i Europy mądre wykorzystanie wspólnych środków". "Mądre - czyli prowzrostowe, prorozwojowe, które unieważnić ma w najbliższej przyszłości historyczne, cywilizacyjne różnice w UE" - dodał premier.

Tusk zaznaczył, że "wieloletnie ramy finansowe (UE) mają szczególne znaczenie dla Polski". "Jesteśmy tym państwem, które w największym stopniu i najskuteczniej korzysta z pieniędzy, które są efektem budżetu, który kończy się w 2013 roku" - mówił premier.

Tusk w powiedział, że do Polski w ramach dwóch unijnych perspektyw finansowych trafi dwa razy więcej pieniędzy niż do powojennej Europy w ramach planu Marshalla. "To uświadamia, o jak wielkiej szansie mówimy" - podkreślił szef rządu.

Tusk przekonywał, że jeśli osiągniemy sukces w ramach negocjacji nad kolejną unijną perspektywą finansową, to - w połączeniu z tą mijającą - będziemy mieli do czynienia z "dwoma wielkimi skokami cywilizacyjnymi".

Odwołał się do "wielkiego, uzasadnionego rozżalenia Polaków", że Polska po II wojnie światowej nie została objęta planem Marshalla.

Podkreślił, też, że polskie cele negocjacyjne są "zbieżne z bezdyskusyjnym celem europejskim", czyli możliwie dużym budżetem unijnym "bez przesadnych cięć i redukcji". Taki budżet - mówił Tusk - będzie jednym z głównych narzędzi na rzecz wychodzenia Europy z kryzysu.