Stawka: kontrakt za ok. 5,5 mld zł. Tyle za nową elektrownię policzyło sobie Rafako, o 500 mln zł więcej od Chińczyków (wyższa cena sprawiła, że polska spółka nie wygrała przetargu).

Spółka z Raciborza, która o zamówienie dla Tauronu walczy wspólnie z Mostostalem Warszawa, zasadziła się na koncerny zza Wielkiego Muru, ale niewykluczony jest scenariusz, w którym oba konsorcja będą ze sobą współpracować.

Jak dowiedział się DGP, w przypadku podpisania kontraktu na budowę Chińczycy skłonni są bowiem zaoferować współpracę Rafako. Polska firma mogłaby otrzymać zlecenie przy budowie kotła, który oprócz turbiny jest jednym z dwóch najważniejszych elementów nowego bloku energetycznego, oraz instalacji odsiarczania wraz z innymi urządzeniami ochrony środowiska. O takim scenariuszu mówił w czasie ostatniej wizyty w Polsce Zhao Ruolin, szef CNEEC. Zamówienie Rafako byłoby liczone w setkach milionów złotych.

Marek Frydrych, przedstawiciel CNEEC w Polsce, jeszcze przed składaniem ofert zapewniał, że współpraca zwycięskich koncernów z firmami na lokalnym rynku to styl działania bardzo bliski chińskim firmom budowlanym.

Na razie Rafako próbuje zgarnąć całą stawkę i rozpoczęło walkę na paragrafy. – Przy tym poziomie ceny chińskie konsorcjum będzie miało duże trudności z pozyskaniem podwykonawców, którzy zapewnią wysoką jakość – mówi DGP Paweł Mortas, prezes Rafako.

Chcąc uzyskać dostęp do pełnej dokumentacji chińskiej konkurencji, spółka z grupy PBG zażądała odtajnienia oferty. Sprawą w środę zajmą się arbitrzy Krajowej Izby Odwoławczej przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Jeśli dadzą zielone światło, chińską ofertę pod lupę wezmą prawnicy Rafako. Gdy znajdą błąd formalny, np. brakującą pieczątkę albo nieprawidłowe pełnomocnictwo, zażądają wyrzucenia za burtę CNEEC/COVEC.

– Zaczyna się typowa walka pomiędzy startującymi w przetargu firmami, a w przypadku liczących dziesiątki tomów ofert nigdy nie ma 100-proc. pewności, czy wszystko jest w porządku – komentuje DGP jeden z menedżerów zatrudniony w energetyce.

Protestem Rafako zajęła się także w piątek komisja przetargowa Tauronu. – Trwa postępowanie. Będziemy informować o rezultatach po zakończeniu prac – informuje Magdalena Rusinek, rzecznik Tauronu.

Jak ustalił DGP, członkowie komisji, która także sprawdza pod kątem formalnym oferty, uznali, że odtajnią dokumentację, która wpłynęła w przetargu, ale tylko w części. – Tauron nie chce się narazić na oskarżenia o ujawnianie tajemnicy handlowej przedsiębiorstw – tłumaczy nasz rozmówca znający przebieg posiedzenia komisji.

Protesty nie rokują dobrze projektowi koncernu energetycznego, bo przetargowe przepychanki konkurencji budowlanej ciągną się zwykle miesiącami. Na zrealizowanie inwestycji zwycięzca przetargu będzie miał 59 miesięcy od momentu udzielenia zamówienia.