Według danych zbieranych przez firmę Kruk za portfel niespłacanych długów osób indywidualnych średnio trzeba płacić ok. 15 proc. jego wartości. W 2009 r. było to 11 proc. Anna Gawęska-Dąbrowska, prezes spółki Ultimo, mówi, że za cenami nie nadąża jakość portfeli. Przyczyn tej cenowej bańki upatruje w dużej dostępności do finansowania zewnętrznego, z jakiego korzystają firmy windykacyjne. Głównie w formie emisji obligacji. – Nastała moda na obligacje spółek windykacyjnych. Od lat słyszymy o żniwach dla windykatorów i wzroście tej branży, więc obligacje firm inwestujących w wierzytelności można znaleźć nawet w ofercie private bankingu – mówi prezes Ultimo. I szacuje, że dostępność finansowania zwiększyła się kilkakrotnie na przestrzeni ostatnich 2–3 lat.

Ale moda na obligacje windykatorów się kończy. Według Piotra Krupy, prezesa firmy Kruk, dostęp do tego typu finansowania będzie coraz trudniejszy. I nie pomoże nawet spadek stóp rynkowych, jaki może nastąpić po serii obniżek stóp banku centralnego. – Stopy może i spadną, ale marże raczej wzrosną. Wiele firm jest dziś już tak bardzo zadłużonych, że będą musiały się na to godzić, by uzyskać dostęp do kapitału – mówi Krupa.

Dziś marże wahają się między 3 a 8,5 proc. ponad WIBOR, w zależności m.in. od terminów zapadalności obligacji, co daje oprocentowanie między 8 a 13,6 proc. Rynek może wymusić ich wzrost z jeszcze jednego powodu: niektórzy emitenci mogą mieć problem z obsługą już zaciągniętego długu. – Korzystanie z tej formy finansowania ma sens, o ile zwrot z dokonanej inwestycji nie tylko zagwarantuje wypłatę kuponów i terminowy wykup obligacji, lecz także pozwoli na zatrzymanie zysków z transakcji w portfele wierzytelności w spółce – mówi Wojciech Andrzejewski, wiceprezes P.R.E.S.C.O. Group.

Anna Gawęska-Dąbrowska dodaje, że przy takim poziomie cen portfeli jest ryzyko, że to, co niektóre firmy będą w stanie odzyskać z kupionych wierzytelności, może nie wystarczyć nawet na obsługę emitowanych obligacji. Rynek w ten sposób doszedł do ściany: dlatego jej zdaniem nie należy się spodziewać, że portfele dalej będą drożały. Stabilizacji oczekują również Kruk i P.R.E.S.C.O. A Krzysztof Matela, prezes EGB Investments, uważa, że w przyszłym roku wierzytelności mogą nawet potanieć. – Średnie ceny za wierzytelności mogą spaść rok do roku nawet o 20–30 proc. – twierdzi.

Na razie w wynikach publikowanych przez publiczne spółki z tej branży nie widać oznak pogorszenia koniunktury – przychody i zyski netto po trzech kwartałach w większości przypadków wyraźnie wzrosły w skali roku.