Mowa o Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. To międzynarodowa organizacja, która wspiera rozwój gospodarki rynkowej w krajach przeprowadzających transformację. Zależy jej m.in. na dostępie małych i średnich przedsiębiorstw do finansowania, rozwoju energetyki (nie tylko odnawialnej) oraz infrastruktury. Swoje cele bank realizuje, nie tylko pożyczając pieniądze, lecz również bezpośrednio angażując się jako inwestor. – Jednym z rozwiązań jest powierzenie kapitału lokalnym funduszom typu venture capital czy private equity. Z takiego wsparcia skorzystało już przynajmniej kilkanaście podmiotów – mówi Konrad Grabowski, zarządzający Portfelem Private Equity w Wealth Solutions.

Na koniec 2011 roku wartość projektów, w które zaangażowany był EBOiR, wyniosła 5,5 mld euro, z czego ponad 30 procent to bezpośrednie inwestycje kapitałowe, czyli zakup akcji w polskich firmach. Jedną z największych transakcji tego typu było nabycie akcji Enei za blisko 50 mln euro. Poza branżą energetyczną, która ma największy udział w portfelu, bank udziela się również w branży finansowej (w tym roku kupił np. akcje BZ WBK za ponad 300 mln zł), czy też działa na rzecz rozwoju infrastruktury (współfinansuje warszawskie metro). W niewielkim stopniu bank angażuje się w biznesy z zupełnie innych sektorów (jest np. współwłaścicielem warszawskiego hotelu Westin).

Co ciekawe już w 2007 roku EBOiR zakończył swoją działalność w Czechach, uznając, że kraj ten osiągnął już wystarczająco wysoki poziom rozwoju. Zaangażowanie banku w Polsce również spadało z roku na rok (w 2008 wyniosło „zaledwie” 115 mln euro wobec ponad 500 mln w roku 2001) i niewykluczone, że kurek z pieniędzmi również zostałby zakręcony. Wszystko zmieniło się jednak wraz z kryzysem finansowym w 2009 roku. Bank przyjął wówczas rolę strażaka i „rzucił” na polski rynek 440 mln euro. Większość z tych środków trafiła pośrednio lub bezpośrednio do polskich przedsiębiorstw, które miały wówczas szczególne problemy z dostępem do kredytu.

Dobry wujek? Oczywiście rola EBOiR w rozwoju polskiej gospodarki jest ogromna. Warto jednak zauważyć, że bank dobrze zarabia dzięki inwestycjom na naszym rynku, choć nie jest to jego statutowym celem. Dlatego, w 60-stronicowej strategii dla Polski na lata 2010-2013, wynikom z inwestycji poświęcono zaledwie pięć linijek. Dowiadujemy się z nich, że „portfel osiąga jak do tej pory dobre wyniki, przy udziale aktywów z utratą wartości wynoszącą jedynie 5,9% obecnej wartości portfela”. Roczne zyski banku od kilku lat utrzymują się na stabilnym poziomie 800-900 mln euro. Wygląda na to, że twórcy Inwestycji Polskich mają się od kogo uczyć.