Chcemy uniknąć jednolitego patentu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 stycznia 2013, 18:10
Patent
Patent/ShutterStock
Nowe unijne prawo może zacząć obowiązywać Polaków mimo braku zgody naszego rządu.

Dziś w Pałacu Prezydenckim odbędzie się spotkanie w sprawie Jednolitego Patentu Europejskiego. Ministerstwo Gospodarki zapowiada, że nie będzie naciskać na szybkie wejście Polski do systemu – a ta sprawa bardzo niepokoi przedsiębiorców. Nie oznacza to jednak, iż nowe prawo pośrednio nie obejmie też polskiego systemu patentowego. I właśnie dlatego Kancelaria Prezydenta chce się włączyć w dyskusję o tym problemie.

Komisja Europejska wciąż namawia Polskę, by nie rezygnowała z włączenia się do porozumienia. – Bez jednolitego patentu stracą innowacyjne polskie firmy, naukowcy, a w konsekwencji całe państwo. Nigdy nie mówiliśmy, że jest to rozwiązanie idealne i dla wszystkich. Ale pozwoli na uporządkowanie tematyki patentów – mówi DGP Kerstin Jorna, szefowa departamentu własności przemysłowej w KE.

Polscy przedsiębiorcy i rzecznicy patentowi od kilku miesięcy głośno apelują, by nie przyjmować tego rozwiązania. Jednolity patent to unijny pomysł na to, jak szybciej i taniej uzyskać ochronę dla wynalazków w całej UE. Pracowano nad nim ponad 30 lat. I ostatecznie ma wejść w życie w tym roku. Największą zaletą nowego systemu ma być możliwość zarejestrowania wynalazku od razu w całej Unii czy przynajmniej w tych krajach, które ratyfikują ustawę. Dzięki temu zamiast jak dziś potwierdzać patent osobno w każdym kraju UE i płacić ponad 30 tys. euro, wystarczy jedno zgłoszenie. Jak wyliczyła KE, jego koszt ma oscylować wokół 6 tys. euro.

Ale są i zagrożenia, szczególnie dla mniejszych i słabszych graczy. Patent, choć ma być tańszy niż pojedyncza ochrona we wszystkich państwach, i tak będzie droższy niż opatentowanie w jednym tylko kraju. Konieczne też będzie zainwestowanie w tłumaczenie dokumentów, bo Sąd Patentowy ma pracować tylko w językach angielskim, francuskim i niemieckim. Stąd ogromne opory polskich pracodawców. Na tyle duże, że rząd zdecydował się zagrać procedurami, czyli nie naciskać na Sejm przy ratyfikacji umowy.

Jorna ostrzega jednak, że strach jest najgorszym doradcą. – Te obawy obudziły się teraz, bo to już nie jest zapowiedź na przyszłość, tylko realna zmiana, która wejdzie w życie za moment. Dyskusje o tym rozwiązaniu trwają w całej Unii, choć kraje skupiają się raczej na jego szczegółach, np. biopatentach czy tym, że nie obejmuje on w ogóle patentów dla oprogramowania. Wszędzie są liczne uwagi, ale jest też zrozumienie, że to ma być głównie pomoc dla innowacyjnych firm, by były na lepszej pozycji w zderzeniu z tymi ze Stanów Zjednoczonych czy Chin – tłumaczy urzędniczka KE.

Argumenty Komisji nie przekonują polskich przeciwników patentu. Ale nasz sprzeciw nie zablokuje systemu. Wystarczy, że patent ratyfikuje 13 państw UE, by wszedł w życie. W tej sytuacji Polska nie będzie miała żadnego wpływu na jego funkcjonowanie. Nie powstanie nasz krajowy oddział sądu, nie będzie Polaków wśród sędziów głównego sądu, a polskie firmy i tak jeżeli wyeksportują swoje towary czy usługi, będą mogły być pozywane w ramach jednolitego patentu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj