Choć II kw. tego roku należał do najlepszych w historii notowań chemicznych spółek na warszawskiej giełdzie (indeks WIG-Chemia osiągnął na przełomie maja i czerwca rekordowy poziom, rosnąc od początku roku o ponad 40 proc.), to koncerny nie uznają tego okresu za udany. Oficjalne wyniki za II kw. zaprezentowane zostaną dopiero 30 sierpnia, ale analitycy już teraz podkreślają, że Synthos musi liczyć się ze spadkiem zysków o prawie jedną czwartą, a Grupa Azoty z zarobkiem o ponad 10 proc. mniejszym niż rok wcześniej. Analitycy wieszczą koniec hossy w tej branży. Adam Milewicz z ING Securities uważa, że rodzime spółki chemiczne są przewartościowane, zaleca więc akcjonariuszom sprzedaż akcji Polic, Azotów i Synthosu.

>>> Czytaj też: Grupa Azoty chce zwiększyć dywersyfikację dostaw gazu do 27 proc. w 2014 r.

Zabójcze Chiny

Na wynikach tej ostatniej spółki, która jest wiodącym wytwórcą kauczuków w Europie, zaważył przede wszystkim spadek cen tego produktu w efekcie nadpodaży, na skutek wzrostu mocy produkcyjnych w Chinach, przy osłabionym popycie. Poza tym spotowe ceny butadienu, wykorzystywanego do produkcji kauczuków wytwarzanego przez Synthos, w II kw. spadły rok do roku aż o 42 proc. Na koniec czerwca za tonę płacono 1120 dol. Dziś notowania są już na poziomie 800–850 dol./t. Monika Kalwasińska z DM PKO BP zaznacza, że w przypadku zintegrowanych producentów kauczuków, takich jak Synthos, własna produkcja butadienu przy wysokich cenach nafty staje się nieopłacalna. Spółka musiała więc ciąć marże. W porównaniu do I kw. zmniejszyły się one o jedną trzecią. – Dla Synthosu II kw. w konsekwencji był najsłabszy pod względem wyników od początku 2010 r. – tłumaczy Krystian Brymora z BDM.

Analitycy prognozują, że przychody firmy zmniejszyły się o ok. 20 proc., do 1,3 mld zł, a zysk skurczy się do 90 mln zł (o 23 proc.). Dodatkowo negatywnie na wynikach odbił się przestój fabryki w Czechach wywołany powodzią. – To zdarzenie mogło spowodować 8–12 mln zł utraty marży – twierdzi Krystian Brymora.

Drugie półrocze dla spółki może być równie trudne. Eksperci twierdzą bowiem, że na wzrost cen butadienu i kauczuków nie ma co liczyć, dopóki nie wróci popyt na opony. A według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Opon i Gumy sprzedaż na wymianę (nie obejmuje producentów aut) spadła od początku roku już o co najmniej kilkanaście procent.

>>> Czytaj też: Rząd obronił Azoty Tarnów przed wrogim przejęciem przez Rosjan

Marże w dół

Z trudną sytuacją rynkową boryka się także Grupa Azoty. II kw. będzie pierwszym, w którym spółka w pełni skonsoliduje wyniki Puław (dodadzą one do skonsolidowanego wyniku ponad 1 mld zł przychodów). Analitycy prognozują jednak, że wynik netto grupy spadnie o ponad 9 mln zł. Wchodzące w skład grupy ZA Puławy musiały ciąć marże, bo ceny produkowanego przez nie kaprolaktamu (stosowanego w przemyśle żywic i tworzyw) spadały, wykorzystywanego do jego wytwarzania benzenu zaś – rosły. Nie bez wpływu na wynik będą również niskie ceny nawozów (spadły rok do roku o kilkanaście procent). Analitycy Ipopemy twierdzą, że segment nawozowy Polic (zakład wchodzący w skład Grupy Azoty) wygeneruje ponad 32 mln zł straty operacyjnej. W sumie cała grupa może zarobić – według szacunków – ok. 80 mln zł.

W nieco lepszym nastroju może być tylko zarząd Ciechu. Choć – według prognoz – przychody firmy w okresie od kwietnia do końca czerwca zmalały o 22 proc., to spółka przynajmniej przestała generować straty. Według szacunków Ipopemy firma może wypracować nawet 21 mln zł zysku (rok wcześniej miała prawie 350 mln zł straty). To w dużej mierze konsekwencja prowadzonej w spółce restrukturyzacji. Sytuacja rynkowa bowiem nie sprzyjała zarówno sprzedaży nawozów, jak i środków ochrony roślin. Ciech powinien zaś poprawić marże w segmencie sodowym – ceny produktu wzrosły bowiem o 5 proc.