Pierwszy sklep powstał w 2011 roku, a dziś sieć liczy już 16 punktów, głównie w Lizbonie i okolicach. W najbliższym czasie piekarnie "low cost" mają się pojawić także w Brazylii.

Pomysł na interes jest prosty: gdy Portugalczykom w oczy zagląda kryzys, trzeba sprzedawać taniej. Piekarnie mają ceny nawet o 40 proc. niższe niż konkurencja. Dodatkowym atutem, którego nie posiadają duże hipermarkety, jest lokalizacja i miła, domowa atmosfera. Obecnie sieć zatrudnia 200 osób, a do końca roku liczba ta ma się podwoić. Najnowszym pomysłem jest otwieranie punktów na dworcach kolejowych i stacjach metra.

Pracujący w niskobudżetowej piekarni w Alges Luis podkreśla, że przychodzą do niego nie tylko biedni emeryci, ale też klasa średnia, która szczególnie boleśnie odczuła antykryzysowe cięcia. Sprzedawca zauważa, że paradoksalnie największe obroty sklep notuje pod koniec miesiąca, gdy portfele Portugalczyków świecą pustkami. W tym czasie dla klientów liczy się każdy cent, więc tym chętniej kupują pieczywo po okazyjnych cenach. 

>>> Polecamy: Emigracja: Portugalczycy uciekają przed bezrobociem za granicę