Wielkie zmiany w wynagrodzeniach wszystkich pracowników. Decyzja już zapadła

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
dzisiaj, 06:27
Wielkie zmiany w wynagrodzeniach wszystkich pracowników. Decyzja już zapadła
Wielkie zmiany w wynagrodzeniach wszystkich pracowników. Decyzja już zapadła/Shutterstock
Na pierwszą pensję nie trzeba już czekać w nieskończoność. Nowe przepisy zamykają furtkę, z której część pracodawców korzystała latami. Przeciąganie wypłat nie jest już możliwe. Teraz pensja musi trafić na konto pracownika do dziesiątego dnia kolejnego miesiąca. Ten bezwzględny obowiązek wymuszają unijne regulacje.

Sztywny termin zamiast „praktyki firmy”

Dla wielu osób rozpoczynających pracę scenariusz był dotąd podobny: umowa od pierwszego dnia miesiąca, obowiązki ruszają od razu, ale wynagrodzenie pojawia się dopiero po kilku tygodniach. Teraz ustawodawca mówi wprost — pensja nie może być odkładana według uznania pracodawcy.

Zmiany, obowiązujące od 27 stycznia 2026 roku, będące efektem wdrożenia unijnej dyrektywy, jasno określają granicę: wynagrodzenie musi trafić do pracownika najpóźniej do dziesiątego dnia kolejnego miesiąca kalendarzowego. To oznacza, że firma może wyznaczyć termin wypłaty maksymalnie na ten dzień. Później już nie.

Koniec przeciągania przelewów

Nowe regulacje nie funkcjonują w próżni. Ich fundamentem pozostaje Kodeks pracy, który od lat stanowi, że wynagrodzenie powinno być wypłacane co najmniej raz w miesiącu, w stałym i z góry ustalonym terminie. Jeśli dzień wypłaty przypada na dzień wolny od pracy, pieniądze muszą trafić do pracownika wcześniej — w dniu poprzedzającym.

Zgodnie z przepisami wynagrodzenie płatne raz w miesiącu wypłaca się z dołu, niezwłocznie po ustaleniu jego pełnej wysokości, jednak nie później niż w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca. W praktyce oznacza to jedno: pensja nie może „poczekać”, aż dział księgowości uzna, że to wygodny moment. Termin został określony wprost i nie pozostawia pola do dowolnej interpretacji.

Największa zmiana dla nowych pracowników

Choć większość firm — jak podkreśla resort rodziny, pracy i polityki społecznej — wypłaca wynagrodzenia terminowo, problem najczęściej pojawiał się przy pierwszej pensji. To właśnie tu dochodziło do największych opóźnień.

Typowa sytuacja? Pracownik zaczyna pracę na początku miesiąca, ale pierwsze wynagrodzenie dostaje dopiero dziesiątego dnia kolejnego miesiąca. W praktyce oznacza to ponad miesiąc bez wpływu na konto. Dla osób bez oszczędności bywało to poważnym obciążeniem.

Nowe przepisy mają uporządkować tę rzeczywistość i ograniczyć tłumaczenie opóźnień „procesem rozliczeń”. W tle jest też rosnące znaczenie samego wynagrodzenia — od stycznia 2026 roku płaca minimalna wynosi 4806 zł brutto, czyli około 3606 zł netto. Przy takich kwotach termin wypłaty przestaje być technicznym szczegółem, a zaczyna decydować o płynności finansowej pracownika.

Zaniżone wynagrodzenie to już nie drobne wykroczenie

Równie jednoznaczne są przepisy dotyczące wysokości wypłat. Jeśli pracodawca płaci mniej, niż powinien, musi liczyć się z realnymi konsekwencjami finansowymi.

Jak przypomina portal pulshr.pl, przepisy stanowią jasno: „Kto, będąc przedsiębiorcą albo działając w imieniu przedsiębiorcy albo innej jednostki organizacyjnej, wypłaca przyjmującemu zlecenie lub świadczącemu usługi wynagrodzenie za każdą godzinę wykonania zlecenia lub świadczenia usług w wysokości niższej niż obowiązująca wysokość minimalnej stawki godzinowej lub nie wypłaca przyjmującemu zlecenie lub świadczącemu usługi wynagrodzenia za każdą godzinę wykonania zlecenia lub świadczenia usług, podlega karze grzywny od 1500 zł do 45 tys. zł.”

Kary, które trudno zignorować

To nie są symboliczne sankcje. Grzywna sięgająca 45 tysięcy złotych wyraźnie pokazuje, że zarówno minimalna stawka godzinowa, jak i termin wypłaty wynagrodzenia nie są sugestią, lecz obowiązkiem.

Dla pracowników oznacza to większe bezpieczeństwo — pensja ma być nie tylko w odpowiedniej wysokości, ale i na czas. Dla pracodawców z kolei zmienia się skala ryzyka. Opóźnianie czy zaniżanie wypłat przestaje być problemem wizerunkowym. Staje się konkretnym naruszeniem prawa, które może kosztować znacznie więcej niż spóźniony przelew.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj