680 tys. żołnierzy w gotowości. Rosja gromadzi wielkie siły do nowego ataku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 07:45
680 tys. żołnierzy w gotowości. Rosja gromadzi wielkie siły do nowego ataku
680 tys. żołnierzy w gotowości. Rosja gromadzi wielkie siły do nowego ataku/PAP/EPA
Rosyjskie dowództwo wojskowe najprawdopodobniej zmuszone jest sięgnąć po rezerwy strategiczne. Jak wskazuje Instytut Badań nad Wojną (ISW), to efekt problemów z realizacją celów na froncie w Ukrainie. Rosja planuje skierować dodatkowe 20 tys. żołnierzy na południowo–wschodni odcinek walk.

Informacje przekazał zastępca szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego (GUR), generał Wadym Skibicki. Jak podkreślono w raporcie, "Rosja prawdopodobnie przygotowuje się do sięgnięcia po swoje rezerwy strategiczne", aby wzmocnić działania bojowe w rejonie Doniecka i Ługańska.

Wojna w Ukrainie. Rosja planuje wielką ofensywę na Donbas, 680 tys. żołnierzy na froncie

Ukraiński wywiad ocenia, że Rosja nie rezygnuje ze swoich ambitnych planów. Według raportu GUR, Rosja zamierza zdobyć cały Donbas do września 2026 roku. Obecnie na froncie ma znajdować się około 680 tys. rosyjskich żołnierzy. Mimo tej liczby analitycy wskazują, że potencjał armii jest ograniczany przez rosnące straty oraz malejącą liczbę nowych rekrutów.

Te problemy przekładają się na brak postępów w realizacji wyznaczonych celów. Jak przypominają analitycy ISW, rosyjskie dowództwo wielokrotnie nie dotrzymywało założonych terminów operacyjnych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował, że Rosja planowała zdobycie Drużkiwki, Kostiantyniwki i Pokrowska do końca kwietnia 2026 roku, jednak plan ten nie został w pełni zrealizowany.

Wojna w Ukrainie. Rosja sięga po rezerwy strategiczne. Celem nie tylko Donbas

Choć rosyjskim siłom udało się przejąć kontrolę nad Pokrowskiem, nie osiągnęły one znaczących postępów w pozostałych miejscowościach. ISW wskazuje również, że część sił z rezerw strategicznych kierowana jest na inne odcinki frontu, m.in. w rejon Zaporoża i Oleksandriwki, czyli poza główny kierunek działań w obwodzie donieckim.

Analitycy amerykańskiego think tanku nie wierzą, że planowane wzmocnienie rosyjskich sił znacząco wpłynie na sytuację. "20 tys. żołnierzy to wyraźnie mniej niż miesięczne straty ponoszone przez siły rosyjskie" – czytamy w raporcie. Oznacza to, że nawet wykorzystanie rezerw strategicznych może nie wystarczyć do przełamania obecnego impasu na froncie i realizacji ambitnych planów Rosji.

Seria potężnych eksplozji wstrząsnęła Ukrainą. Rosja posłała drony i rakiety

W nocy ze środy na czwartek armia rosyjska wystrzeliła w kierunku Kijowa, Odessy i Dniepru 19 pocisków balistycznych Iskander-M/S-400, 20 pocisków manewrujących Ch-101, pięć pocisków manewrujących Iskander-K i 659 bezzałogowych statków powietrznych typu Shahed, Gerbera, Italmas i bezzałogowce innych typów.

Według wstępnych danych obrona przeciwlotnicza Ukrainy zestrzeliła 19 pocisków Ch-101, osiem pocisków Iskander-M/S-400, cztery pociski Iskander-K i 636 dronów. Łącznie 12 pocisków i 20 dronów uderzyło w cele w 26 miejscach, a zestrzelone obiekty spadły w 25 lokalizacjach.

W nocnych atakach zginęło 13 osób, a co najmniej 99 osób zostało rannych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj