Sean Cummings zrealizował w Nowym Orleanie już 18 projektów, w tym apartamentowce, hotele czy luksusowe lofty z oknami od podłogi do sufitu stworzone w byłej przetwórni ryżu. Następny w kolejce jest kompleks mieszkaniowy, który stanie na porośniętej chwastami działce, którą obecnie zajmuje porzucony autobus szkolny.

– Nowy Orlean był kiedyś nieatrakcyjny dla inwestorów bo wszyscy myśleli, że to jeden wielki bar – mówi pochodzący z tego miasta Cummings, 48-letni CEO Ekistics Inc. – Dziś coraz więcej osób wybiera to miasto ze względu na jakość życia. Nowy Orlean ma dużo do zaoferowania. Jest atrakcyjny, dynamiczny i pełen życia.

Osiem lat po tym, jak huragan Katrina zatopił 80 proc. miasta i zmusił do przeprowadzki 400 tysięcy mieszkańców, Nowy Orlean stał się najszybciej rozwijającym się rynkiem nieruchomości w USA. Powstają tam luksusowe domy, sklepy i biura – boom deweloperski wywołała federalna pomoc finansowa w wysokości 120,5 mld USD. Rekordowy napływ turystów napędza zapotrzebowanie na hotele – miasto przyciąga legendarnym festiwalem jazzowym i spektakularną paradą z okazji Mardi Gras.

>>> Czytaj też: 8 lat temu huragan Katrina uderzył w Stany Zjednoczone

Od stycznia do maja tego roku wartość komercyjnych transakcji na rynku nieruchomości w Nowym Orleanie wyniosła 424,7 mln USD, czyli o 41 proc. więcej niż w całym 2012 roku – wynika tak z danych nowojorskiej firmy Real Capital Analytics. Żaden inny z 55 amerykańskich rynków analizowanych przez firmę nie przekroczył wyników z poprzedniego roku.

Prawdziwa zmiana

– W ciągu ostatnich 12 miesięcy dało się zaobserwować prawdziwą zmianę – komentuje Matthew Schwartz z firmy deweloperskiej Domain Cos. – Poziom zainteresowania ze strony inwestorów instytucjonalnych i prywatnych jest dość wysoki. Kiedyś patrzono na mnie z ogromnym zdziwieniem kiedy mówiłem o tym mieście i pytano: „Dlaczego Nowy Orlean?”

Domain buduje tam za 200 mln USD kompleks, w którego skład wejdą budynki mieszkalne, restauracja i przestrzeń handlowa. Staje on w pobliżu rozkwitających dzielnic medycznych i artystycznych. Nowojorska firma planuje też kolejne inwestycje, licząc głównie na rozwijający się w Nowym Orleanie przemysł technologiczny i medialny. Stan Luizjana jest obecnie trzecią najpopularniejszą lokalizacją planów filmowych w USA – wyprzedza go tylko Kalifornia i Nowy Jork.

>>> Czytaj też: Detroit ponownie rajem dla bogatych?

Huragan Katrina, który przetoczył się przez Nowy Orlean 29 sierpnia 2005 roku, zabił ogółem ponad 1800 osób i spowodował ogromne zniszczenia. Wielu biedniejszych mieszkańców opuściło miasto na stałe. Zaraz po katastrofie populacja zmniejszyła się z 455 do 209 tysięcy osób. Dziś znów rośnie – w zeszłym roku wyniosła już 369 tys.

Fundusze państwowe przeznaczone na pomoc miastu zostały wydane przede wszystkim na infrastrukturę. Pomogły one Nowemu Orleanowi uniknąć losu Detroit – niegdysiejszej kolebki amerykańskiej motoryzacji, która w zeszłym miesiącu ogłosiła bankructwo po dziesiątkach lat zubożenia, odpływu populacji i załamania na rynku nieruchomości.

– Nowy Orlean mógł z łatwością podzielić los Detroit, ale zamiast tego napływało tu mnóstwo pieniędzy – wyjaśnia Schwartz. – Miasto odrodziło się i pojawił się tu duch przedsiębiorczości, który napędza nowe inwestycje.

Liczy on na takie przedsięwzięcia jak BioDistrict, inwestycję w centrum miasta, która obejmie dwa szpitale, placówki badawcze, biura i przestrzeń handlową. Oczekuje się, że stworzy to 4 tys. miejsc pracy na samym początku i 20 tys. w przeciągu dwóch dekad.

– Katrina była okropnym kataklizmem, ale dała też miastu okazję do zdefiniowania się na nowo dzięki dodatkowym środkom finansowym – stwierdził Sean Cummings. Poprawę widać nawet w rejonach najbardziej dotkniętych powodzią, takich jak Lower Ninth Ward. Tam, gdzie kiedyś tłoczyły się stare, zniszczone domy, dziś odnowione ulice prowadzą między nowymi domkami jednorodzinnymi i zbudowanymi z cegły szeregówkami. Niektóre domy mają nawet na dachu panele słoneczne.

Jednak jak zaznacza James Perry, były kandydat na burmistrza miasta, renesans Nowego Orleanu nie przebiega równomiernie. Większość wydatków w mieście omija najbiedniejsze dzielnice.

– Większość inwestycji po Katrinie skupiła się na okolicach, które były najmniej zniszczone, a były to zwykle dzielnice, gdzie mieszkańcy mieli najwyższy dochód i byli najmniej zróżnicowani społecznie – zauważa Perry. – Najciężej dotknięte, ubogie dzielnice, gdzie większa część społeczności do Afroamerykanie, są wciąż w trudnej sytuacji i bardzo daleko im do pełnej rekonstrukcji.

Miasto boryka się też z problemami ubóstwa i przestępczości, które nie były mu obce również na długo przed Katriną. Odsetek osób żyjących na lub poniżej granicy ubóstwa wciąż jest dużo wyższy niż średnia krajowa, a ilość przestępstw wzrosła w zeszłym roku o 9,2 proc. względem roku 2010.

Walka z ubóstwem i przestępczością jest procesem skomplikowanym, ale jak zauważa Perry, boom deweloperski w mieście może w niej pomóc. Powstaną bowiem nowe miejsca pracy, a do Nowego Orleanu mogą ściągnąć nowi mieszkańcy, którzy zwiększą wpływy do budżetu miasta.

>>> Polecamy: Bankructwo Detroit: Dlaczego miasto musiało zbankrutować?