Randa Slim, politolog i analityk Middle East Institute w Waszyngtonie podkreśla, że ewentualna amerykańska interwencja nie doprowadzi do zmiany władzy w Syrii, a Baszar al-Assad nadal będzie prezydentem. Ekspert uważa jednak, że atak wyrówna siły pomiędzy władzami, a opozycją i uświadomi Syryjczykom, że Assad będzie musiał w końcu odejść.

„Nawet bardzo ograniczony atak spowoduje nową dynamikę w Syrii. To, że John Kerry mówi o Assadzie jako o bandycie i zbrodniarzu, też będzie miało znaczenie w Syrii. Chodzi tutaj głównie o ludzi, którzy wciąż wierzą, że Zachód znów będzie układał się z Assadem, tak jak to było kiedyś” - powiedziała Randa Slim w rozmowie z wysłannikiem Polskiego Radia Wojciechem Cegielskim.

Wojna domowa w Syrii trwa już 2,5 roku, ale naciski Stanów Zjednoczonych na międzynarodową interwencję pojawiły się po ataku na przedmieściach Damaszku 21 sierpnia. Amerykanie twierdzą, że gaz bojowy zabił wówczas półtora tysiąca osób, a odpowiedzialny za to jest syryjski reżim.

Prezydent Barack Obama mówił wczoraj, że Waszyngton rozważa ograniczony atak, ale bez udziału wojsk lądowych.

>>> Czytaj też: Kerry: Są dowody na użycie broni chemicznej przez al-Asada