"To głęboko niepokojące"
9 maja ulicami miasteczka na Svalbardzie przemaszerowała młodzież w rosyjskim umundurowaniu wojskowym.
Na mocy traktatu paryskiego z 1920 r. Svalbard pozostaje częścią Norwegii, ale pozostaje terytorium zdemilitaryzowanym. Na podstawie tego porozumienia Moskwa ma prawo utrzymywać obecność na wyspach, m.in. w osiedlach Barentsburg i Pyramiden.
Redaktor naczelny serwisu "Barents Observer" Thomas Nilsen ocenił w niedzielę obchody tzw. Dnia Zwycięstwa jako prowokację Kremla i element testowania norweskich reakcji. W rozmowie z dziennikiem "Dagbladet" uznał wykorzystywanie młodzieży przez stronę rosyjską za "głęboko niepokojące".
"Rosjanie kwestionują norweską suwerenność"
Eskil Grendahl Sivertsen z norweskiego Wojskowego Instytutu Badań nad Obronnością (FFI) przedstawia bardziej wyważoną ocenę. W jego opinii zwierzchnictwo Norwegii nad Svalbardem – w sensie prawa międzynarodowego – nie jest zagrożone. Jednak obchody z 9 maja wpisują się w serię rosyjskich działań propagandowych związanych z archipelagiem.
– Uroczystości z udziałem osób w rosyjskich mundurach na Svalbardzie to sygnał podważający norweską suwerenność – ocenił.
Barentsburg to liczące kilkaset osób rosyjskie osiedle górnicze na Svalbardzie. Podobnie jak opuszczona dziś Pyramiden, powstało w miejscu wydobycia węgla kamiennego. Na mocy traktatu z 1920 r. Rosjanie mogą mieszkać i prowadzić działalność na archipelagu, ale Barentsburg pozostaje pod pełną jurysdykcją Norwegii.
Skromne obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji
9 maja w większości miast w Rosji, w tym w Moskwie, organizowane są parady wojskowe z okazji rocznicy zwycięstwa ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.
Podczas tegorocznej parady na Placu Czerwonym w stolicy Rosji po raz pierwszy od wielu lat nie zaprezentowano sprzętu wojskowego. Brak uzbrojenia tłumaczono względami bezpieczeństwa.
