Ameryka Łacińska należy do obszarów o rozbudowanej produkcji przemysłowej, zaś niedawny spadek cen ropy na świecie niesie za sobą szereg konsekwencji dla krajów tego regionu. Które kraje odnoszą korzyści przy niskich indeksach, a którym pozostaje tylko liczyć straty? Raport Coface podsumowuje wpływ niskich cen ropy na uzależnione od jej eksportu gospodarki Ameryki.

Ceny czarnego złota leciały na łeb na szyję od miesięcy, ze 114,81 dol. 20. czerwca 2014 r. do 48,47 dol. 28. stycznia bieżącego roku. Spadek o 57,8 proc. tłumaczy się wzrostem wydobycia przy jednoczesnym wyhamowaniu popytu. Rewolucja łupkowa w USA oznaczała zwiększenie krajowej produkcji (a więc i podaży) do największego poziomu od trzydziestu lat. Z kolei Chiny, główny odbiorca ropy (12 proc. globalnego zużycia), odnotowały spadek dynamiki wzrostu PKB, którego skutkiem były mniejsze zamówienia na energię. Powzięta 27. listopada decyzja państw OPEC o utrzymaniu wydobycia zwiększyła presję na obniżanie cen ropy. Zamiarem organizacji jest przede wszystkim zniechęcenie inwestorów do szukania nowych złóż łupków, co negatywnie wpływa na rentowność pól naftowych.

Niskie ceny ropy zaszkodziły niektórym gospodarkom Ameryki Łacińskiej, które eksportują ropę. Spadek cen miał tym silniejszy wpływ na gospodarkę, im większą część eksportu zajmuje sprzedaż ropy. Uzależnienie gospodarki od handlu surowcem najgorzej odbiło się na Wenezueli. Ropa to ponad 96 proc. jej eksportu, a zyski ze sprzedaży czarnego złota stanowią aż 33,45 procent jej PKB. Jak wskazuje Coface, jej bilans handlowy według Międzynarodowego Funduszu Walutowego spada o 3,5 proc. PKB na każde obniżenie ceny baryłki ropy o 10 dolarów.

Skutki spadku cen ropy w Ameryce Łacińskiej zależą od utrzymania się ich niskiego pułapu; różne kraje reagują na ten proces w odmienny sposób. Oprócz Wenezueli, również Kolumbia i Ekwador, kolejne kraje na liście eksporterów ropy, są narażone na straty związane ze spadkiem cen surowca.

Z kolei Chile, Brazylia, Argentyna i Peru odnotowują poprawę bilansu handlowego. Jednak w perspektywie średnioterminowej, niższe ceny mogą wpłynąć na ograniczenie inwestycji energetycznych w Argentynie i Brazylii.

Prognozy dla Kolumbii, Chile i Argentyny

– Perspektywy dla Ameryki Łacińskiej są korzystne i Coface przewiduje wzrost PKB całego regionu o 2,3 proc. – podsumowuje Patricia Krause, ekonomistka przy Coface w Ameryce Łacińskiej. – Mimo tego ocena pozostaje niska, głównie z powodu zagrożenia stagflacją w Brazylii. Kraj ten stanowi dużą część gospodarki Ameryki Łacińskiej, zaś jego wzrost gospodarczy raczej nie nabierze tempa, przynajmniej w krótkiej perspektywie – dodaje ekspertka.

Sytuacja w Kolumbii wciąż ma się dobrze. Mimo, że ropa stanowi aż 87 proc., jej eksportu, dochody z handlu surowcem mają dużo mniejszy wpływ na PKB, bo jedynie nieco ponad 8 proc. Dzięki temu kraj jest o niebo odporniejszy od Wenezueli na wahania cen ropy naftowej. Rozwój Kolumbii napędzany jest przez rynek wewnętrzny, głównie dzięki inwestycjom w infrastrukturę, budownictwo socjalne oraz konsumpcję prywatną. Inflacja osiągnęła 3,66 proc. w 2014 r., przekraczając zamierzony cel 3 proc. Tąpnięcie na rynku ropy prowadzi jednak do pogorszenia warunków handlowych, osłabienia waluty i wzrostu cen.

W Chile dynamika wzrostu malała systematycznie od ostatniego kwartału 2013 r., zaś do trzeciego kwartału 2014 r. osiągnęła najniższy pułap od 2009 r. (+0,8 proc. w skali rok do roku). Sytuacja ta jest spowodowana głównie spadkiem cen miedzi, co wpływa na bilans handlowy i plany inwestycyjne. Eksport Chile odpowiada za 27 proc. krajowego PKB, zaś połowa z tego to surowce mineralne. Na zaufaniu rynków negatywnie odbiła się też reforma podatkowa przeprowadzona pod koniec września 2014 r.

Argentyna wciąż przechodzi poważne kłopoty. W 2014 r. doszło najprawdopodobniej do recesji, inflacja osiąga poziom ok. 40 proc. (według nieoficjalnych źródeł), kraj nie ma dostępu do rezerw międzynarodowych, zaś problemy związane z ogłoszeniem bankructwa wciąż ciągną się za rządem. Według prognoz Coface, argentyńskie PKB skurczyło się o 1,5 proc. w 2014 r., zaś w 2015 r. zmaleje o kolejny 1 proc., Stanie się tak głównie z powodu spadku konsumpcji wywołanego galopującą inflacją, słabnącym rynkiem pracy oraz pesymizmem inwestorów.

>>> Czytaj też: Bez redukcji zadłużenia Ukraina zbankrutuje. Zobacz, jak kraj może stanąć na nogi

Podsumowanie głównych sektorów

Każda gospodarka ma swoje główne filary. Dla Chile jest to górnictwo, w Kolumbii motorem wzrostu jest budownictwo, a w Argentynie… nie, nie steki, a produkcja samochodów.

W sektorze wydobywczym Chile wciąż dominuje miedź, lecz sytuacja nie przedstawia się najlepiej. Górnictwo stanowi filar chilijskiej gospodarki. Chile jest największym producentem miedzi (ok. jednej trzeciej globalnej podaży), a także złota, srebra, molibdenu, żelaza i węgla. Miedź odpowiada za 50 proc. eksportu oraz 15 proc. PKB kraju. Rosnące koszty produkcji mogą również przyczynić się do problemów w tej branży.

W przeciwieństwie do sektora paliw, budownictwo w tym dynamicznie rozwijającym się kraju, który ma jednak wciąż słabą infrastrukturę, wygląda obiecująco. W ostatnich latach gospodarka kolumbijska radzi sobie dobrze, zaś branża budowlana to jeden z jej najmocniejszych punktów.
Niekorzystna sytuacja gospodarcza widoczna jest również w Argentynie. Kraj ten stanowi trzeci największy rynek samochodów w Ameryce Łacińskiej, jest też dwudziestym trzecim największych producentem aut na świecie. Branża ta odpowiada za 5 proc. PKB i 20 proc. produkcji przemysłowej. Jednak w opinii Coface sytuacja w 2014 r. nie wyglądała zachęcająco, głównie z powodu problemów gospodarczych Argentyny oraz ich wpływu na optymizm konsumentów i ich siłę nabywczą. 

>>> Czytaj też: Upadek Rosji. Polska geopolityczną potęgą. Oto 8 zaskakujących prognoz Stratfor na kolejną dekadę