Szef MON, który spotkał się z uczestnikami Kongresu Organizacji Proobronnych i Klas Mundurowych przekonywał, że bliska współpraca ministerstwa z tym środowiskiem może w przyszłości wzmocnić szeroko rozumiany system bezpieczeństwa państwa.

Według ministra stanie się to między innymi poprzez spójny system szkolenia członków organizacji paramilitarnych czy klas mundurowych. Szkolenie powinno być oparte o zasady obowiązujące w wojsku, zakończone przysięgą i nadaniem wojskowego stopnia. "Oznacza to na przykład, że kurs strzelania powinien być przeprowadzany w jednostce pod nadzorem instruktorów wojskowych, a nie w prywatnej czy wynajętej strzelnicy" - tłumaczył na kongresie minister obrony.

Przy okazji wicepremier Siemoniak poinformował, że ministerstwo zmienia dotychczasową filozofię działania Narodowych Sił Rezerwowych. W przyszłości ochotnicy z NSR staną się częścią obrony terytorialnej kraju. W systemie tym będzie też miejsce dla cywilnych ochotników. Szef MON od razu zaznaczył, że stworzenie takiego systemu zajmie wiele lat. "Bo nie chodzi o to, żeby w sobotę parę osób spotkało się w lesie i spacerowało. My do tego podchodzimy poważnie." - podkreślił szef MON.

Obrona terytorialna będzie tworzona przy Wojewódzkich Sztabach Wojskowych oraz przy terenowych komendach uzupełnień. Na początek resort planuje z NSR wydzielić dwa tysiące etatów, a z armii zawodowej pięćset. W razie zagrożenia struktury te będą tworzyły większe oddziały obrony terytorialnej. 

>>> Czytaj też: Rosja zbuduje ponaddźwiękowy samolot nowej generacji? PAK TA ma umożliwić transport czołgów