Według dziennika „Kommiersant”, sprawa jest poważna, bowiem z kazachstańskich sklepów znikają niemal wszystkie rosyjskie produkty spożywcze.

Między Rosją a Kazachstanem i Białorusią nie ma granic. Te trzy kraje stworzyły, na wzór Unii Europejskiej, Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą, której początkiem była Unia Celna. Tymczasem wraz ze słabnącym rublem władze w Astanie postanowiły odciąć się od rosyjskiego rynku. Najpierw zostało wprowadzone embargo na tanie produkty ropopochodne. Kazachstan pod tym względem jest samowystarczalny i jeszcze sporo zarabia na eksporcie surowców energetycznych.

W ostatnich dniach okazało się, że kazachstańskim urzędnikom nie smakują rosyjskie: mleko, sery, masło i mięso. Moskwa nie pozostała dłużna i wysłała na „front” swoje służby sanitarne, które już znalazły różnego rodzaju naruszenia norm w sprowadzanych z Kazachstanu: nabiale, warzywach i owocach. Podobne wojny handlowe Rosja toczyła, kilka lat wcześniej, z Białorusią. Jednak w opinii ekspertów, dziś sytuacja jest znacznie trudniejsza dla Moskwy, która prawie rok temu odcięła się od najpotrzebniejszych towarów z krajów Unii Europejskiej. 

>>> Czytaj też: Pekin rozegrał USA i Europę jak dzieci. Czy Zachód ma szanse wobec rosnącej potęgi Chin?