Ten pomysł nie podoba się Polsce, oraz krajom naszego regionu i Wielkiej Brytanii.

Liczba ludności, zamożność, bezrobocie i liczba przyjętych już imigrantów - to ma brać pod uwagę Komisja Europejska przy rozdzielaniu uchodźców. Szef Komisji już kilkanaście dni temu opowiadał się za takim rozwiązaniem. - Musimy wszyscy razem wziąć na siebie ciężar przyjmowania uchodźców i nie możemy z tym zwlekać. Musimy pomóc krajom położonym na peryferiach i okazać im solidarność - mówił Jean-Claude Juncker. Tymczasem zupełnie inaczej brzmiały postanowienia niedawnego szczytu - unijni liderzy uznali, że przyjmowanie uchodźców ma odbywać się na zasadzie dobrowolności.

Właśnie za dobrowolnym podziałem opowiada się także Polska. Gdyby narzucone zostały obowiązkowe limity, a Komisja Europejska myśli o podziale około 20.tysięcy uchodźców, Polska musiałaby przyjąć od kilku do kilkunastu tysięcy imigrantów. Nie wiadomo, czy informacje, które przeciekły do mediów o strategii imigracyjnej potwierdzą się, bo nie tylko wśród unijnych państw, ale i w Komisji Europejskiej są różnice zdań w tej sprawie. Zapewne do końca będą jeszcze wprowadzane zmiany. A po zaprezentowaniu dziś strategii, Komisja Europejska zamierza przedstawić projekt przepisów w sprawie obowiązkowego podziału imigrantów do końca roku.

>>> Polecamy: Pokolenie Y nie chce kupować. Młodzi zrewolucjonizują światowy handel