W Stanach Zjednoczonych właśnie przebywa polska delegacja, która negocjuje zakup systemów Patriot – informuje płk Jacek Sońta, rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej. Tymczasem w tym tygodniu niemiecka minister obrony Ursula von Leyen ogłosiła, że nasz zachodni sąsiad postawi na system MEADS, który tworzony jest przez MBDA Niemcy, MBDA Włochy oraz amerykańskiego potentata zbrojeniowego Lockheed Martin. – Wybór innego dostawcy przez Niemcy naszego stanowiska w żaden sposób nie zmienia – odpowiada Sońta.

Międzynarodowe konsorcjum chciało sprzedać swój produkt także Polsce (co byłoby równoznaczne z dużym wydatkiem, ale również z dużym udziałem w pracach rozwojowych), ale rok temu MON zdecydowało, że dalsze negocjacje w sprawie „Wisły” będą prowadzone z francuskim konsorcjum Eurosam (zestawy SAMP-T) i amerykańskim Raytheonem (zestawy Patriot).

„Jako nadrzędne przyjęto kryteria, zgodnie z którymi pozyskiwane zestawy powinny być operacyjne, znajdować się na uzbrojeniu państw NATO i zapewniać największy możliwy udział polskiego przemysłu obronnego w produkcji, serwisowaniu oraz dalszej modernizacji zestawów” – można przeczytać w oficjalnym ogłoszeniu tamtej decyzji. Ostatecznie w kwietniu, na krótko przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że zakup tarczy będziemy negocjować w bezpośrednich rozmowach z rządem Stanów Zjednoczonych.

>>> Czytaj też: Patrioty obronią Polskę. Wojsko kupuje sprzęt za 35 mld złotych

Wydaje się jednak, że decyzja naszego zachodniego sąsiada, który sfinansuje dalsze prace nad systemem MEADS (chodzi o 4 mld euro), może nawet wbrew oficjalnym deklaracjom mieć poważny wpływ na wybór Polski. Jak informuje na swojej stronie internetowej niemieckie ministerstwo obrony, „MEADS oferuje większe możliwości obrony przed atakami samolotów lub rakiet” (warto pamiętać, że Niemcy już wcześniej zainwestowali w ten system). W odpowiedzi na tę decyzję Raytheon wydał oświadczenie, w którym możemy m.in. przeczytać, że „jak pokazują wydarzenia z ostatniego weekendu, kiedy Królestwo Arabii Saudyjskiej zestrzeliło rakietę SCUD przy użyciu rakiety Patriot, system Patriot jest najlepszym globalnym, zintegrowanych rozwiązaniem w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Jesteśmy przekonani, że nasze rozwiązanie jest niezwykle sprawne i wydajne, efektywne kosztowo oraz charakteryzuje się niskim ryzykiem operacyjnym”.

>>> Czytaj też: Rakiety Patriot pod Warszawą. Ruszają wielkie polsko-amerykańskie ćwiczenia wojskowe

– Jest jedna bezpośrednia konsekwencja tego wyboru dla Polski. Zmniejszy się liczba użytkowników Patriota, tak więc zwiększy się udział kosztów ponoszonych przez Polskę w jego modernizacji – tłumaczy Ludwik Dorn, poseł sejmowej komisji obrony narodowej, który proces wyboru polskiej tarczy śledzi od lat. – Proszę pamiętać, że MEADS nie ma w 20 procentach, a Patriota Next Generation nie ma w 90 procentach. My nie wiemy, jak ten system ma wyglądać – dodaje polityk.

Problem w tym, że trudno przewidzieć, co uda się nam wynegocjować z rządem USA. – Nie wiem, czy wybór Niemiec zmienia naszą sytuację. Ale za to może zmienić sytuację w USA, a to może mieć wpływ na to, co ostatecznie zostanie nam zaoferowane. MEADS staje się równoprawnym graczem wśród światowych dostawców zestawów odpowiadających charakterystykom „Wisły”. Myślę, że wkrótce drogą Niemiec pójdą Włochy i zakupią MEADS dla swoich jednostek przeciwlotniczych sił powietrznych – przewiduje Andrzej Kiński, ekspert ds. uzbrojenia i redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”.

Może się więc tak zdarzyć, że rząd USA zaproponuje nam rozwiązanie przeciwrakietowe, które w pewnej części będzie się opierać na tym, co rozwinie MEADS. – W najbliższych miesiącach czeka nas dyskusja o ostatecznym kształcie konfiguracji tarczy. Być może będzie ona miała więcej wspólnego z MEADS niż z Patriotem – prognozuje dr Dominik Kimla z firmy konsultingowej Avascent, która zajmuje się rynkiem zbrojeniowym.

Choć jeszcze kilka miesięcy temu byliśmy w podobnym punkcie co Niemcy – zastanawialiśmy się, jakie rozwiązanie wybrać – to teraz wydaje się, że nasz sąsiad zrobił milowy krok (wie, jaki system będzie miał, zna jego cenę, przemysł niemiecki wie, co będzie robił), a tymczasem my dajemy sobie prawie półtora roku na negocjacje, w czasie których dopiero się okaże, co tak naprawdę możemy kupić i ile to będzie kosztować, a później – kto konkretnie te rozwiązania ma stworzyć. Oba systemy mają być gotowe w 2025 r., ale wydaje się, że to za Odrą tarcza szybciej osiągnie operacyjność. Co istotne, to Niemcy są państwem ramowym NATO, jeśli chodzi o obronę przeciwrakietową. – Polski podatnik zapłaci za polską tarczę dwa razy. Najpierw kupimy patrioty, a potem będziemy je wpinać i dopasowywać do systemu MEADS – prognozuje generał Waldemar Skrzypczak, były minister obrony narodowej, odpowiedzialny za modernizację armii. ©