Minister finansów ostrożnie o wydatkach na wyborcze obietnice. Szastaniem pieniędzy nie wygramy wyborów - mówi Mateusz Szczurek w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

Zdaniem szefa resortów finansów deficyt jest potrzebny w głębokim kryzysie, jednak nie wtedy, kiedy koniunktura się poprawia. Minister powiedział, że rząd planuje obniżyć deficyt sektora finansów publicznych z 2,7 procent PKB w tym roku do 2,3 procent w przyszłym.

Mateusz Szczurek mówi również, że na razie rząd PO-PSL nie podjął jeszcze żadnych decyzji w sprawie podatku VAT czy podatków dochodowych w kontekście uchwalania nowego budżetu.

W ocenie ministra, Polska nie może sobie pozwolić na "wielki wzrost" wydatków. Szef resortu finansów przypomina, że Polska w 2014 roku była w trójce krajów UE, którym udało się zredukować nadmierny deficyt.

Zapytany o kwestię kwoty wolnej od podatku, minister Szczurek stwierdził, że "dziś nie czas na ogłaszanie takich decyzji". Dodał jednocześnie, że warto na ten temat dyskutować. "To, co będzie możliwe do przyjęcia, zostanie ogłoszone pod koniec czerwca" - mówi minister finansów w rządzie Ewy Kopacz.

Szef resortu finansów podkreślił również, że jest przeciwnikiem "hurtowego przewalutowania" kredytów we frankach po kursie z dnia zaciągnięcia.

>>> Czytaj też: Śmierć zachodniej klasy średniej. Dlaczego kapitalizm nie pozwala godnie żyć?