Od kiedy w 2005 roku na łamach niemieckiego magazynu „Stern” pojawił się artykuł wychwalający austriacką gospodarkę, wzrost PKB tego kraju zaczął systematycznie hamować.

Dziesięć lat temu wzrost gospodarczy w Austrii mocno przekraczał 2 proc. rocznie. Teraz PKB niemal stoi w miejscu – w zeszłym roku zwiększył się jedynie o 0,1 proc. Austria przez ponad 15 lat prześcigała Niemcy pod względem wzrostu gospodarczego. Dziś zostaje wyraźnie w tyle za największą gospodarką eurolandu.

Jak wynika z opublikowanych w maju tego roku szacunków Komisji Europejskiej, PKB Austrii wzrośnie w tym roku zaledwie o 0,8 proc. To najsłabsze prognozy ze wszystkich krajów należących do strefy euro. Dla porównania, średnie tempo wzrostu gospodarczego w eurolandzie ma według KE wynieść 1,5 proc., a w samych Niemczech 1,9 proc. 

>>> Czytaj też: Śmierć zachodniej klasy średniej. Dlaczego kapitalizm nie pozwala godnie żyć?

Niemcy doskonale poradziły sobie także z redukcją bezrobocia. Według danych Eurostatu za kwiecień, stopa bezrobocia w tym kraju wynosi 4,7 proc. i jest najniższa w całej Unii. Ten sam wskaźnik w Austrii wrósł już do poziomu 5,7 proc.

Łapiąca zadyszkę gospodarka Austrii coraz bardziej niepokoi bank centralny. Instytucja powołała nawet specjalną grupę specjalistów, którzy mają zbadać przyczyny tego zjawiska. Są już nawet pierwsze wnioski. Zdaniem szefa banku centralnego Ewalda Nowotnego, sąsiednie kraje - Słowacja, Węgry i Czechy, wygrywają z Austrią pod względem przyciągania nowych inwestycji. Chodzi m.in. o zakłady produkujące części samochodowe – ta branża jest odpowiada bowiem za dużą część handlu z motoryzacyjnym gigantem – Niemcami. Udział Austrii w niemieckim imporcie spadł do 4,3 proc. w 2014 roku z 4,6 proc. w 2009 roku. Zmiany w statystykach są odczuwalne, bo Niemcy odpowiadają za około jedną trzecią całkowitego austriackiego eksportu.

Polska i Czechy zmierzają w zupełnie innym kierunku. Ich udział w niemieckim imporcie rośnie i już jest większy niż Austrii. Polski rynek odpowiada za 4,7 proc. niemieckiego importu, a czeski – za 4,6 proc.

„Austria stoi w obliczu długoterminowych zmian strukturalnych” – mówił szef banku centralnego Ewald Nowotny podczas konferencji w Wiedniu, odnosząc się do sytuacji w europejskim przemyśle motoryzacyjnym. „Wyzwaniem jest teraz skupienie się na tych obszarach, które mogą znów wprowadzić nas na ścieżkę obiecującego wzrostu” – dodał.
Ostrzejsze wymogi UE względem swoich członków oznaczają, że Austria nie może już teraz powtórzyć rozwiązań, które zastosowała w latach 70. Rząd wykorzystał wówczas publiczne subsydia, by przekonać motoryzacyjne koncerny, w tym BMW, do zainwestowania w kraju.

Pewnym pocieszeniem może być spodziewany wzrost konsumpcji prywatnej, który jest spodziewany po uzgodnionych niedawno obniżkach podatku od niższych dochodów. Według prognoz austriackiego banku centralnego, PKB kraju ma szansę wzrosnąć o 1,9 proc. w 2016 roku i o 1,8 proc. w 2017 roku. Taki trik może się udać jednak tylko jednorazowo. Trzeba pamiętać o tym, że austriackie finanse publiczne są obciążone przez długi systemu bankowego, a wiek emerytalny w tym kraju należy do najniższych w regionie. 

>>> Czytaj też: Bloomberg: Polska i Hiszpania powiedziały coś ważnego Europie, ale liderzy UE wciąż są głusi