TNS Polska, na zlecenie marki TIGER, sprawdził, jak wygląda codzienna praca, zatrudnionych tam osób. Jakie są blaski i cienie pracy na wysokich obrotach i co najbardziej uwiera ,,korpoludków’’?

Warszawski ,,Mordor’’ – kraina zła we „Władcy pierścieni”, a także potoczna nazwa zagłębia biurowego na Służewcu. To tu mieszczą się największe zagraniczne korporacje: banki, firmy handlowe, przedstawiciele marek samochodowych, agencje reklamowe czy wydawcy prasy. Na kompleks biurowców składa się ponad 100 budynków, o łącznej powierzchni przekraczającej milion metrów kwadratowych. Codziennie do pracy dojeżdża tu według różnych szacunków ok. 80-100 tys. osób. Wśród nich można spotkać zarówno tzw. białe kołnierzyki, prezesów, specjalistów, menedżerów średniego szczebla, drobnych przedsiębiorców zatrudnionych na kontraktach, jak i praktykantów i stażystów. Ciężko zatem mówić o jednolitej, hermetycznie zamkniętej grupie. Niemniej jednak z przeprowadzonych badań wynika, że zdecydowana większość pracowników ,,Mordoru'' to ludzie młodzi. 20- i 30- latkowie stanowią 87 proc. wszystkich zatrudnionych. Najliczniejsza grupa to osoby między 26. a 30. rokiem życia (39 proc.).

Określenie ,,Mordor’’ nawiązuje z jednej strony do specyfiki tego miejsca, jeśli chodzi o ogromne zatłoczenie, wieczne korki i problemy z komunikacją, z drugiej odnosi się do pewnego określonego stanu umysłu. Popularność tego miejsca urasta już do rangi symbolu pracy korporacyjnej. Powstają liczne publikacje prasowe, specjalne strony internetowe i fanpage, które z przymrużeniem oka pokazują różne absurdy ,,korpo” życia. Wyłaniające się z nich stereotypy tworzą specyficzny obraz osób tam pracujących – młodych, ambitnych, ale i przepracowanych, goniących za kolejnymi „deadlinami”, tkwiących w biurokratycznym bezsensie i pozbawionych życia prywatnego.

Czy faktycznie jest to kraina zła, płynąca nadgodzinami, permanentnym stresem i wiecznie goniącymi ,,asapami’’? O to zapytani zostali sami pracownicy biurowców w okolicach ulicy Domaniewskiej.

>>> Polecamy: Wypaleni przez Mordor. Czy wielkie korporacje niszczą pracowników?

Blaski i cienie „Mordoru”

Praca w słynnym ,,Mordorze’’ na Domaniewskiej wbrew obiegowej opinii jest dla wielu osób spełnieniem marzeń. Tak deklaruje co druga zapytana osoba biorąca udział w badaniu. Zdecydowana większość – niemal 70 proc. przyznaje także, że zajmuje się fajnymi i kreatywnymi projektami. Najbardziej zadowolone z pracy są osoby powyżej 30. roku życia (66 proc. w porównaniu z 39% względem pozostałych odpowiedzi). Co ciekawe także osoby poświęcające najwięcej czasu na pracę (powyżej 8 h dziennie) częściej były skłonne przyznać, że aktualna praca to dla nich spełnienie marzeń.

W badaniu zapytano pracowników Mordoru także o ,,ciemne’’ strony pracy w zagłębiu korporacji. Aż 40% przyznało, że czasami odczuwa syndrom wypalenia zawodowego. Z kolei 15 proc. czuje się zestresowana, zanim jeszcze dojedzie do pracy. Nie dziwi zatem fakt, że to właśnie korki i problemy pasażerów dojeżdżających w ten rejon komunikacją miejską są najczęstszym obiektem memów i żartów krążących po sieci.

Nadgodziny – mityczny stwór czy widmo codzienności?

O liczbie godzin spędzanych w ,,Mordorze’’, krążą legendy. Zapytaliśmy samych pracowników, ile faktycznie czasu spędzają w biurze podczas normalnego dnia pracy i jakie ,,rekordy’’ zdążyło im się pobić. Okazuje się, że większość (54 proc.) wyrabia standardowe 8 godzin dziennie. Z drugiej strony aż 40 proc. przyznało, że regularnie zostaje w pracy po godzinach. Ogólnie, przeciętny pracownik biurowców przy Domaniewskiej i okolic spędza w pracy 9 godzin dziennie.

Poza przeciętnymi dniami zdarzają się też te wyjątkowe, kiedy w pracy trzeba zostać dłużej. Prawie 40 proc. zdążyło przepracować „jednym ciągiem” 14 lub więcej godzin. Co dziesiąty ankietowany spędził w pracy powyżej 16 godzin, czyli więcej niż ekwiwalent dwóch dni roboczych. Co ciekawe, jednocześnie niemal co trzecia osoba przyznaje, że chwalenie się nadgodzinami jest standardem w ich otoczeniu.

Na zachodzie coraz widoczniej obserwujemy odwrotny trend. Jak podaje brytyjski „The Economist”, największe światowe korporacje zauważyły, że kultura długich godzin wcale nie przekładała się na większą efektywność pracowników. Wręcz przeciwnie po jakimś czasie stawali się przemęczeni, wypaleni, a nawet niezdolni do wykonywania zawodu. Dlatego obecnie wiele firm pilnuje, aby pracownicy nie przekraczali wyznaczonego czasu pracy. Co więcej, zmianie ulega także sam wizerunek 8-godzinnego dnia pracy. Osoby wychodzące z biura punktualnie zaczynają być postrzegane jako dobrze zorganizowane i produktywne, a nie jak to często bywało, pozbawione zaangażowania i motywacji.

Dla wielu pracowników korporacji zostawanie po godzinach jest wręcz aspirujące i staje się synonimem sukcesu zawodowego. Jednak jak pokazują badania, długość pracy wcale nie przekłada się na jej jakość. Wręcz przeciwnie prowadzi do zaburzenia równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym, obniżenia efektywności i często skutkuje wypaleniem zawodowym. Czasami zostajemy w pracy nie tyle z powodu nadmiaru obowiązków, ale pod wpływem presji otoczenia czy poczucia solidarności ze współpracownikami. Bywa także, że długie przebywanie w pracy staje się czymś w rodzaju stylu spędzania teoretycznie wolnego czasu – komentuje Przemysław Mosakowski, specjalista ds. produktywności osobistej, ekspert TIGER MENTAL.

>>> Czytaj też: Rybiński: Kształćmy przedsiębiorców, a nie korposzczury

Tytani pracy czy mistrzowie uników?

Wiemy zatem, że nadgodziny nie są obce pracownikom ,,Mordoru’’. Czy jednak spędzone w pracy godziny są w ich odczuciu w pełni wykorzystywane na wykonywanie służbowych obowiązków?

Ogólnopolskie badania wskazują, że statystycznie tylko 29% Polaków pracuje efektywnie przez 8 godzin, a przeciętny pracownik marnuje dwie z ośmiu godzin na rzeczy niezwiązane z pracą i to nie wliczając w to przerwy na lunch. Jak na tym tle wypadają pracownicy ,,Mordoru’’? Ponad połowa (56 proc.) ocenia, że w pełni wykorzystuje ponad 80 proc. czasu pracy. Zaledwie co piąta osoba wskazuje efektywność na poziomie niższym niż 70 proc.

Dodatkowo aż 85 proc. rozmówców uważa, że nie ma problemów ze skoncentrowaniem się, nawet w najtrudniejszych warunkach. Czy tak jest rzeczywiście? Trudno stwierdzić. W tym przypadku dane oparte są na subiektywnym odczuciu.

Ludzie w korporacjach, a także w mniejszych firmach mają tendencję do zawyżania oceny swojej efektywności w pracy. Może im się wydawać, że są rekinami wydajności osobistej, ale gdyby spojrzeć z boku, z perspektywy obserwatora, z pewnością dostrzeglibyśmy bezproduktywne zachowania. Jeśli nie potrafią skoncentrować się na efektywnym wykonywaniu zadań, zostają po godzinach, a to oznacza, że ich równowaga życiowa zostaje zachwiana – zwraca uwagę Przemysław Mosakowski.

„W Mordorze na Domaniewskiej - raport TNS (5)

„W Mordorze na Domaniewskiej - raport TNS (5)

źródło: Materiały Prasowe / Labo

Work Life Balance – jak okiełznać ,,korpopotwora’’?

Ośmiu na dziesięciu rozmówców z „Mordoru” jest przekonanych o tym, że pracuje na „wysokich obrotach”, a dwóch na pięciu często zostaje „po godzinach”. Przy tym poczucie zaburzonego „work-life balance” ma niespełna jedna trzecia respondentów (31 proc.). Spośród osób, których przeciętny dzień pracy trwa 9 i więcej godzin, o problemach z równowagą mówi już blisko połowa.

Aby ludzie dobrze funkcjonowali, potrzebują harmonijnie rozkładać swoje 24 godziny – na pracę owszem, ale także na relaks i chwile wolnego. Jak to zrobić? Przede wszystkim należy zastanowić się, co najbardziej dezorganizuje dzień i jak można się tego pozbyć. Zanim wprowadzi się pożądane zmiany, warto pomyśleć o podstawach, czyli wykonywaniu najważniejszych rzeczy w porach dnia, w której nasza produktywność jest najwyższa, a także robieniu krótkich przerw między intensywną pracą, na przykład na odświeżający spacer i uzupełnienie płynów. Jeśli znajdziemy się w wyjątkowo wymagającej sytuacji, możemy wspomóc naszą koncentrację poprzez odpowiednie ćwiczenia rozluźniające, muzykę, gry i łamigłówki, a także funkcjonalne napoje energetyczne. Warto wybrać te zawierające naturalne składniki takie jak żeń-szeń i kofeinę, które szybko poprawiają stan umysłu i zdolność koncentracji – komentuje ekspert.

Co najbardziej uwiera ,,korpoludka’’?

Większość korporacji posiada swoją specyficzną kulturę organizacyjną z szeroko rozbudowaną strukturą hierarchiczności, ustandaryzowanymi i sformalizowanymi sposobami wykonywania określonych zadań, które mniej lub bardziej uprzykrzają i wydłużają naszą pracę. Ankietowani z Domaniewskiej wskazali, że to właśnie korporacyjne procedury oraz biurokracja najbardziej przyczyniają się do obniżania efektywności ich pracy (39 proc.). W drugiej kolejności wymieniana była zbyt duża ilość obowiązków na głowie (36 proc.) i powiązane z tym napięte harmonogramy (29 proc.). Co 3 osoba narzekała na specyfikę pracy na open space'ach, a co 4 na zbyt liczne spotkania, stres, czysto dzwoniące telefony lub przychodzące maile.

Rozproszenie uwagi wpływa na spadek efektywności i koncentracji w pracy. Warto raz na jakiś czas w ciągu dnia pracy wyłączyć skrzynkę mailową, przestać odbierać telefony i założyć słuchawki na uszy, tak aby nikt nie zakłócał naszej uwagi. Notoryczne przerywanie raz podjętych zadań powoduje, że nie tylko nie możemy w pełni skoncentrować się na zadaniach, ale i wytrącamy się z danej czynności, przechodząc do nowej. Jason Fried, podczas wystąpienia na TEDxMidweds (,,Dlaczego nie pracujemy w pracy’’), porównał pracę do snu. Wskazał, że aby dobrze się wyspać, musimy przejść przez wszystkie fazy (od płytkich po głębokie). Jeśli ktoś cały czas by nas wybudzał, musielibyśmy zaczynać tę drogę od nowa i mimo wielu godzin snu nie czulibyśmy się wyspani. Trudno zatem oczekiwać, że ludzie będą dobrze pracowali, jeśli w biurze cały dzień coś im przeszkadza.

Raport TNS Polska ,,W Mordorze na Domaniewskiej” powstał na zlecenie marki Tiger, w oparciu o wywiady bezpośrednie na tabletach. Badanie przeprowadzono w dniach 12-20 maja 2015 roku , wśród 200 osób pracujących w biurowcach na Domaniewskiej lub okolicach. Wszystkie prezentowane na wykresach wyniki są przedstawione w wartościach procentowych. Udziały procentowe zaokrąglone są do liczb całkowitych.