Kredyty rozliczane w CHF praktycznie nie zaistniały na czeskim i słowackim rynku. Warto zastanowić się, jaka była przyczyna tego zjawiska.

Niewiele krajów UE jest wolnych od walutowego zadłużenia

Znalezienie statystyk na temat walutowego zadłużenia w krajach Europy, nie jest łatwym zadaniem. Odpowiednie informacje udostępnia tylko jedna instytucja. Dane Szwajcarskiego Banku Narodowego (SBN) wskazują, że brak doniesień o czeskich i słowackich „frankowcach” to nie przypadek. Według informacji z badania „CHF Lending Monitor”, trzy lata po początku kryzysu, banki działające na terenie Czech i Słowacji praktycznie nie miały w swoich aktywach „frankowych” kredytów. Udział takich zobowiązań w zadłużeniu sektora pozabankowego (m.in. gospodarstw domowych i przedsiębiorstw), nie przekraczał 0,1%. Tylko trzy inne kraje zbadane przez SBN, również były wolne od zadłużenia we frankach. Mowa o Bułgarii, Włoszech i Wielkiej Brytanii. Zupełnie inna sytuacja panowała na Węgrzech. Trzy lata przed przewalutowaniem kredytów mieszkaniowych, zobowiązania rozliczane we franku stanowiły 30% bankowego długu węgierskich firm i rodzin.

>>> Czytaj też: Polski deficyt mieszkaniowy - prawda czy mit?

Podczas badania (III kw. 2011 r.), wysokim udziałem CHF w zadłużeniu podmiotów pozabankowych cechowały się też następujące kraje Europy Środkowej i Południowej:

  • Polska - 21%
  • Austria - 14%
  • Chorwacja - 11%
  • Serbia - 8%
  • Rumunia - 6%

Dane SBN wskazują, że niskie oprocentowanie kredytów rozliczanych we franku, skusiło również przedsiębiorstwa oraz konsumentów w takich krajach jak Luksemburg, Słowenia, Grecja, Francja, Niemcy, Dania i Łotwa. Ostatnie z wymienionych państw dodatkowo cechowało się bardzo wysokim udziałem kredytów rozliczanych w euro (ok. 90%). Po wstąpieniu Łotwy do Strefy Euro, te zobowiązania nie generują już dodatkowego ryzyka. Wielu „eurowców” nadal mieszka w Bułgarii, Chorwacji, Serbii oraz Rumunii (patrz poniższa tabela).
Informacje zebrane przez SBN sugerują, że w Europie walutowe zadłużenie gospodarstw domowych i firm jest dość powszechnym zjawiskiem. Na tle innych krajów Starego Kontynentu pozytywnie wyróżniają się takie państwa, jak Włochy, Słowacja, Czechy, Słowenia, Francja i Niemcy.

Niskooprocentowane korony skutecznie walczyły z frankiem

Brak „frankowego” zadłużenia Czechów i Słowaków wynika z wielu różnych przyczyn. Wydaje się jednak, że kluczowe znaczenie miał niski koszt pożyczenia krajowego pieniądza w latach poprzedzających ostatni kryzys (patrz poniższy wykres). Stopa referencyjna dla kredytów w koronach czeskich (PRIBOR 3M) była co najwyżej o 1,20 - 1,40 punktu procentowego wyższa od LIBOR-u CHF. Słowacy mogli mieć nieco większą motywację do zaciągania zobowiązań w szwajcarskiej walucie (zobacz notowania stopy BRIBOR 3M na wykresie). Mimo tego osoby zainteresowane obniżeniem raty, wybierały tylko kredyt w euro. Było to związane z perspektywą szybkiego przyjęcia europejskiej waluty przez Słowację.

>>> Czytaj też: Polska mieszkaniowo gorsza od Brazylii? Dane OECD nie pozostawiają złudzeń

Podczas, gdy trzymiesięczne stopy PRIBOR i BRIBOR oscylowały na poziomie 4,00% - 4,20%, a LIBOR CHF 3M osiągał niecałe 3,00%, oprocentowanie kredytów w złotym szybko pięło się do góry. W trakcie najbardziej gorączkowych miesięcy kredytowego boomu, notowania WIBOR-u 3M przekraczały już 6,00% (zobacz poniższy wykres). Równocześnie stopa referencyjna kredytów w forintach, była wyższa od 8,00%. Taka sytuacja zachęcała Węgrów nie tylko do zaciągania zobowiązań we franku. Kredyty waloryzowane w europejskiej walucie miały nieco wyższe oprocentowanie, niż „frankowe” odpowiedniki, ale wydawały się bezpieczniejsze w perspektywie dołączenia Węgier do Strefy Euro. W obydwu analizowanych krajach (Polska, Węgry), strategia polegająca na pożyczaniu taniej waluty, przynosiła doraźne korzyści zarówno bankom, jak i kredytobiorcom.

Ze względu na brak problemu związanego z ekspansją „frankowych” kredytów, słowackie i czeskie władze nie musiały wprowadzać ograniczeń dotyczących takich produktów. Gdyby nasi południowi sąsiedzi mieli wyższe stopy w okresie poprzedzającym kryzys gospodarczy, to sytuacja mogłaby wyglądać nieco inaczej. Dane OECD i EBC wskazują, że Czesi oraz Słowacy są bardziej obciążeni ratami, niż mieszkańcy Polski. Mimo tego znacznie niższy poziom ryzyka walutowego kredytobiorców, stanowi istotną przewagę czeskiej i słowackiej gospodarki.

www.rynekpierwotny.pl