W Bułgarii przez całe dekady pracodawcy płacili swoim pracownikom tak mało, jak tylko się da. Dopiero po wejściu Bułgarii do UE w 2007 roku wynagrodzenia minimalne zaczęły rosnąć. Od tego czasu zwiększyły się niemal dwukrotnie ze 180 lewów do 380 lewów miesięcznie obecnie. Zmusiło to bułgarskie firmy do wprowadzania podwyżek oficjalnych płac. Dzięki temu wzrosły dochody państwa z podatków dochodowych i to właśnie państwo czerpie najwięcej korzyści z podwyżek swoich obywateli.

Ten najbiedniejszy kraj UE od lat zmaga się z rosnącą szarą strefą. PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca Bułgarii to dziś zaledwie 45 proc. średniej unijnej.

Jak wynika z szacunków Friedricha Schneidera i Johannesa Keplera z Uniwersytetu z Linz oraz Andreasa Buehna z Utrecht University, rozmiary bułgarskiej szarej strefy mogą stanowić nawet 35 proc. oficjalnego PKB tego kraju. Dla porównania, w przypadku USA jest to 9 proc.

>>> Czytaj też: Podwyżka dla każdego: nawet 2,5 tys. zł płacy minimalnej

Unijny lider wzrostu zarobków

Dzięki wysiłkom rządu, płace rosną w całej gospodarce. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w Bułgarii wynosi teraz 868 lewów (495 dol.). Jeszcze rok temu było to 802 lewów. Pod względem tempa wzrostu zarobków skorygowanego o inflację, Bułgaria jest niekwestionowanym liderem UE. W tym roku dynamika ta sięgnie 4,6 proc. – wynika z prognoz firmy rekrutacyjnej Hay Group. Na drugim miejscu znajdzie się Rumunia, a na trzecim – Litwa. Polska z wzrostem 2,7-procentowym realnym wzrostem płac pasuje się na czwartej pozycji w UE.

„Jeśli zapłacę pracownikowi 1000 lewów miesięcznie, a oficjalnie zadeklaruje tylko 200, gdy płaca minimalna zbliży się do 400 lewów, będę musiał zgłaszać już 400” – mówi Georgij Angelow, główny ekonomista Open Society Institute z Sofii. „Podniesienie płacy minimalnej i progów ubezpieczeniowych zmusi biznes do większej przejrzystości w deklarowaniu wynagrodzeń pracowników”.