Domy były tak zaniedbane, że władze miasta poleciły usunąć z nich instalację elektryczną i wodno-kanalizacyjną oraz wyposażenie wnętrz. Niektóre nie miały nigdy łazienek, ani innego ogrzewania poza kominkami. "To puste skorupy, białe płótno, na którym nowi właściciele odcisną swoje piętno" - powiedział BBC przedstawiciel magistratu. Nabywcy muszą być od dłuższego czasu mieszkańcami Liverpoolu, mieć pracę i środki, albo kredyt na remont.

>>> Czytaj też: Rok 2016 w mieszkaniówce: wyższy wkład własny i brak rządowego wsparcia?

Pierwsze takie opuszczone domy po funcie sprzedano już w mieście dwa lata temu. W ubiegłym roku w niezbyt odległym Stoke lokalne władze zainkasowały 35 funtów za 35 podobnych ruder. W obu miastach akcja służy nie tylko walce z kryzysem mieszkaniowym, ale i rewitalizacji zaniedbanych dzielnic.

Tymczasem brytyjski rząd zapowiedział budowę 200 tysięcy tanich mieszkań rocznie. Ale jak oblicza organizacja dobroczynna Shelter, nawet ich niskie ceny będą nieosiągalne dla dwóch trzecich brytyjskich rodzin, obecnie zmuszonych wynajmować mieszkania.