Protestują przeciwko kolejnym reformom oszczędnościowym, które przygotowuje rząd Aleksisa Tsiprasa i których domaga się Bruksela w zamian za uruchomienie dalszych funduszy z trzeciego pakietu kredytowego dla Grecji.

Od rana promy w Pireusie, Salonikach i innych greckich miastach pozostają zacumowane na przystaniach. Wyjątkiem jest Kawala, na północy Grecji, gdzie z powodu silnych wiatrów statki były uruchomione w porcie przez kilka ostatnich dni, dlatego dziś pozwolono im wypłynąć. Do Pireusu dotarł również prom z wyspy Lesbos z ponad tysiącem uchodźców na pokładzie. Jutro do protestu dołączą pracownicy ministerstwa żeglugi morskiej. Grecja szykuje się też do ogólnokrajowego strajku, który zapowiedziała na przyszły tydzień.

Tymczasem wierzyciele coraz bardziej naciskają na rząd Aleksisa Tsiprasa. Domagają się niezwłocznego przeprowadzenia wszystkich uzgodnionych reform. To warunek odblokowania przez nich 2 miliardów euro, na które czekają Ateny. Następny miliard ma być przekazany po przegłosowaniu kolejnych ustaw, co ze względu na rosnący sprzeciw społeczeństwa może się okazać niezwykle trudne.

W przyszłym tygodniu Bruksela i Międzynarodowy Fundusz Walutowy mają rozpocząć oficjalną ocenę greckich reform.

Reklama

>>> Czytaj też: Grecki system finansowy tonie. Banki potrzebują 14 mld euro