Jak czytamy w gazecie, Polska co roku wpłaca do międzynarodowych organizacji pomocowych około 350 milionów dolarów. Tylko 1/7 tej kwoty wraca w formie kontraktów i grantów do rodzimych podmiotów. Stosunek wypłat do wpłat wynosi w naszym przypadku zaledwie 15,5 procent. To przedostatni wynik wśród 19 krajów Unii zbadanych przez ekspertów Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

>>> Czytaj też: Cały świat został oszukany? Rynki finansowe mogą być w wielkim błędzie

Autor raportu Patryk Kugiel z PISM stawia tezę, że najwięcej zarabiają firmy z krajów, które wpłacają najwięcej, prowadzą aktywną politykę współpracy rozwojowej, goszczą siedziby organizacji międzynarodowych i mają duży potencjał finansowo-technologiczny. Jego zdaniem, jedną z głównych barier dla polskich firm jest brak siedzib ważnych organizacji. Połowa kontraktów wygrywanych przez austriackie firmy pochodzi z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z siedzibą w Wiedniu. Włoskie firmy przodują w zamówieniach z FAO - Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia, której siedziba znajduje się w Rzymie. Duńczycy przodują w kontraktach z ONZ, bo w Kopenhadze są kwatery siedmiu głównych agend tej organizacji.

Więcej na ten temat - w "Pulsie Biznesu".