Touroperatorzy liczyli jednak na lepszy wynik – 20-proc. wzrost liczby klientów. W realizacji planów przeszkodziły zamachy w Tunezji czy Turcji. W tym roku biurom podróży przyjdzie się natomiast zmierzyć z narastająca falą uchodźców w popularnych turystycznie krajach oraz skutkami katastrofy rosyjskiego samolotu nad centralną częścią półwyspu Synaj.

Mimo niekorzystnej koniunktury biura już zapowiadają, że nie będą walczyć o klientów ceną. Chcą bowiem zadbać o swoją rentowność, która ucierpiała z powodu licznych zawirowań w ostatnim roku. Dla klientów oznacza to wzrost cen wycieczek.