Co gorsza, zdaniem ekspertów, ani władze lokalne, ani rząd nie rozpoznały dostatecznie dobrze problemu, nie prowadzą też skutecznych działań skierowanych na przeciwdziałanie mu.

"Polityk publicznych w tym obszarze moim zdaniem w ogóle nie ma. Są działania nakierowane na podwyższenie efektywności energetycznej budynków, jak np. fundusz termomodernizacyjny, ale środki z niego nie są skierowane do tych najbardziej potrzebujących" - ocenił w rozmowie z PAP współautor raportu "Ubóstwo energetyczne w Polsce" Dominik Owczarek. Chodzi np. o to, że fundusze na termomodernizację budynków przyznawane są w formie pożyczki lub wymagają często niemałych środków własnych, których dotknięci ubóstwem energetycznym nie są w stanie wyłożyć, a przez to nie mogą poprawić swojej sytuacji.

Według definicji zaproponowanej przez badaczy Instytutu na Rzecz Ekorozwoju ubóstwo energetyczne jest bowiem silnie powiązane z ubóstwem ekonomicznym, czyli biedą, choć grupy dotknięte nimi nie do końca się pokrywają, gdyż trudności z regulowaniem rachunków za energię mogą mieć także rodziny o nieco wyższych niż minimalne dochodach.

Zdaniem badaczy główną część tych wydatków, bo ok. dwie trzecie, stanowią koszty ogrzewania.

Problem ubóstwa dotyka więc w największym stopniu mieszkańców wsi, właścicieli starych domów jednorodzinnych ogrzewanych własnym piecem, rodzin wielodzietnych, a także emerytów i rencistów. Jednak, jak podkreślał Dominik Owczarek, ubóstwo energetyczne występuje również w miastach, tyle że w mniejszym natężeniu.

Badacze wskazali na trzy główne przyczyny ubóstwa energetycznego: techniczne, ekonomiczne i związane z postawami wobec wykorzystania energii.

Na przyczyny techniczne składają się przede wszystkim niska efektywność energetyczna budynków (czyli np. nieocieplone, niezaizolowane od wilgoci domy z nieszczelnymi oknami, przeciekającymi dachami, etc.), w drugiej kolejności to także przestarzałe piece i instalacje grzewcze oraz stare, energochłonne urządzenia elektryczne (chodzi przede wszystkim o lodówki, które odpowiadają za ok. jedną trzecią zużycia energii elektrycznej przez przeciętne gospodarstwo domowe, oświetlenie - ok. 20 proc. zużycia energii i pralki - ok. 10 proc. zużycia energii).

Przyczyny ekonomiczne to przede wszystkim niskie dochody, które nie pozwalają na uregulowanie rachunków za energię, a przyczyny związane z postawami wobec konsumpcji energii to np. wietrzenie mieszkania przy odkręconych kaloryferach czy pozostawienie włączonych urządzeń elektrycznych bez potrzeby przez co niepotrzebnie podwyższa się rachunki za energię.

Eksperci dyskutujący nad raportem wskazywali, że choć nakłady potrzebne np. na termomodernizację i ograniczenie niskiej emisji idą w setki miliardów złotych, to trzeba na nie patrzeć nie tylko jako koszt, ale także inwestycję, która przyczyni się nie tylko do ograniczenia zużycia energii, ale także pozwoli stymulować rozwój gospodarczy.

>>> Czytaj też: MFW o Polsce: Pomimo demografii, wasz wzrost PKB będzie imponujący