Kwoty imponujące, ale dla przeciętnego Kowalskiego obniżki cen będą niemal niezauważalne. Rachunek za energię dla gospodarstw domowych spadnie średnio o 1–2 zł miesięcznie. Urząd Regulacji Energetyki po negocjacjach ze spółkami energetycznymi i dystrybutorami energii zdecydował, że ceny energii spadną średnio o 1,6 proc.

>>> Czytaj też: Roszkowski: Polska ma szansę stać się gazowym hubem regionu

Obniżka opłat za dystrybucję energii dla odbiorców indywidualnych będzie minimalnie większa – 2 proc. Najbardziej skorzystają odbiorcy przyłączeni do sieci Tauron Dystrybucja, gdzie opłaty zostaną obniżone o 3,3 proc., obniżki mogą natomiast nie zauważyć klienci RWE Stoen Operator, gdzie taryfa będzie mniejsza o 0,4 proc.

Dlaczego obniżki są niewielkie? Urząd musiał wypośrodkować interesy – z jednej strony brać pod uwagę sytuację gospodarstw domowych, ale i potrzeby dużych odbiorców energii (a więc w ostatecznym efekcie konkurencyjność polskiego przemysłu), z drugiej plany inwestycyjne sprzedawców energii i dystrybutorów. – Nasze rachunki za energię elektryczną będą w przyszłym roku niższe. Mimo to w zatwierdzonych taryfach o ponad 200 mln zł zwiększyliśmy wydatki związane z utrzymaniem ciągłości dostaw i zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego – wyjaśnia prezes URE.

Spółki energetyczne nie powinny mieć powodów do narzekań. – Nowe taryfy na energię ustalone przez URE to z punktu widzenia spółek energetycznych pozytywna wiadomość. Można się było bowiem spodziewać znacznie większych spadków cen – ocenia Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK. Podkreśla jednak, że inwestorzy w tych spółkach nie powinni popadać z tego powodu w przesadny optymizm.

Taryfa to tylko jeden i to ostatnio nie najistotniejszy element układanki. Spodziewam się, że na wyniki spółek energetycznych wpływ będą miały silne negatywne czynniki jak dodatkowe koszty w poszczególnych segmentach, które według moich szacunków powinny obniżyć sumę zysku EBITDA (zysk przed odsetkami, opodatkowaniem i amortyzacją), sektora o 16 proc. rok do roku – twierdzi ekspert.

Nieco większą ulgę odczujemy w rachunkach za gaz, co zawdzięczamy spadającym cenom ropy, w ślad za którymi podążają ceny gazu. Tu – według nowych taryf URE – odbiorcy indywidualni najbliższych miesiącach zapłacą o 2,1 proc. – 3,3 proc. mniej. Według wyliczeń URE oznacza to, że odbiorcy w gospodarstwach domowych zużywający gazu do ogrzewania mieszkań (grupy W.3) zapłacą około 8 zł mniej miesięcznie. Na większy spadek cen może liczyć korzystający z gazu przemysł – Dla odbiorców hurtowych średnia cena paliwa gazowego została obniżona o 6,1 proc. – 6,6 proc.

Spadek cen taryfowych za gaz jest stosunkowo niewielki. Zwraca uwagę to, że znacznie większy spadek dotyczy odbiorców hurtowych, bardzo nieznacznie zmniejszają się natomiast ceny dla odbiorców detalicznych – zwraca uwagę Krzysztof Pado, analityk BDM. Wynika to z tego, że duzi odbiorcy gazu mają większe pole manewru. – PGNiG od ubiegłego roku wprowadziło politykę rabatową i odbiorcy przemysłowi mogą z tych rabatów łatwiej skorzystać. Mają również możliwość kupowania gazu od innych dostawców na rynku, a w porównaniu z cenami na TGE nowe taryfy wciąż są dość wysokie. Najmniejsi odbiorcy indywidualni takich możliwości najczęściej nie mają – twierdzi analityk.

Ci, którzy mogą, zmieniają jednak dostawcę. Według danych URE do końca trzeciego kwartału 2015 r. blisko 22 tys. odbiorców zmieniło sprzedawcę gazu, z czego prawie 7 tys. dokonało tego właśnie w trzecim kwartale. To może być dla PGNiG problem – bo z jednej strony niższy, niż oczekiwano, spadek cen pozwala spółce nieco więcej zarobić, z drugiej jednak nasilająca się konkurencja na rynku gazu może sprawić, że gazowy gigant będzie tracił rynek. Stąd zresztą bierze się wprowadzenie wspomnianego systemu rabatowego – PGNiG musi walczyć z innymi konkurentami, obniżając cenę.

Krzysztof Pado zwraca również uwagę, że nowe taryfy mogą być tylko tymczasowe. URE zdecydowało bowiem, że nowe ceny będą obowiązywać do końca pierwszego kwartału. Co się może stać do tego czasu? – Teoretycznie PGNiG może zawrzeć ugodę z Gazpromem i wówczas ceny mogłyby jeszcze spaść. Uważam jednak, że to w najbliższym czasie mało prawdopodobne, chociażby ze względu na okres zmian w zarządzie – twierdzi Krzysztof Pado, dodając, że wiele będzie zależało od tego, jak będą się kształtowały światowe ceny gazu w najbliższych miesiącach. To o tyle istotne, że zgodnie z planem w drugim półroczu normalną operacyjną działalność rozpocznie gazoport w Świnoujściu i zacznie do nas płynąć gaz z Kataru. Na dziś jest on droższy od tego oferowanego przez Gazprom, jednak biorąc pod uwagę obserwowaną obecnie tendencję spadkową, może się okazać, że w przyszłym roku surowiec spoza Rosji może stanowić realną konkurencję.

>>> Czytaj też: Polacy wydadzą mniej na prąd. URE: rachunki będą niższe

Nowe taryfy cen na prąd i na gaz wchodzą w życie od 1 stycznia 2016 r. ©?