Pod względem stopy zwrotu z aktywów polskie banki nawet po wprowadzeniu nowego podatku od instytucji finansowych nie będą wypadać źle na tle innych krajów Europy. Znajdziemy się na poziomie porównywalnym z takimi krajami, jak Luksemburg czy Szwecja i nadal zdecydowanie powyżej największych unijnych gospodarek – Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Będziemy jednak odstawać od innych krajów naszego regionu. W pierwszej połowie 2014 r. (to najnowsze dostępne dane Europejskiego Banku Centralnego) sektor bankowy w większości środkowoeuropejskich państw notował stopę zwrotu z aktywów co najmniej na poziomie 1 proc. Wyjątki to Węgry (-2,2 proc.), Rumunia (0,1 proc.) i Słowenia (0,4 proc.), a także Bułgaria (0,8 proc.) i Chorwacja (0,9 proc.) – dwa ostatnie należały jednak do europejskiej czołówki.

Porównanie innych wskaźników nie będzie wypadać już tak dobrze dla polskich banków.

Pod względem kosztów znajdą się wręcz wśród najsłabszych banków w Europie. O ile w pierwszej połowie 2014 r. koszty stanowiły niemal równo połowę dochodów (co dawało naszym bankom 10. miejsce w UE pod względem efektywności), a w pierwszych trzech kwartałach tego roku było to 54,2 proc., to jeśli w bieżących wydatkach uwzględnić nowy podatek, wskaźnik urośnie do 70 proc., a polskie banki osuną się na 25. miejsce w UE. Gorsze od naszych będą jedynie banki na Węgrzech, w Niemczech i w Austrii.

>>> Czytaj też: Życie na kredyt. Jak zadłużają się Polacy?

Wyraźnie słabiej polskie banki będą wypadać również w rankingu stopy zwrotu z kapitału (ROE) – dla inwestorów to najważniejszy wskaźnik, który pozwala ocenić, ile da się zarobić na zainwestowaniu w bank. W pierwszej połowie ub.r. przeciętny zwrot z kapitału w polskich bankach wynosił 10,6 proc. W pierwszych trzech kwartałach tego roku było to 9,6 proc. Przy założeniu, że nowy podatek ma taki sam wpływ na zwrot z kapitału, jak na zwrot z aktywów, ROE w polskich bankach obniżyłoby się do 5,5 proc. Z piątego miejsca w UE w I półroczu ub.r. przesunęłoby to nasze banki na 18. pozycję w krajach UE.

Uwaga na hipoteki

Podatek od instytucji finansowych to niejedyny problem, przed jakim stoją krajowe banki, choć KNF w opublikowanej w piątek najnowszej informacji na temat kondycji sektora ocenia, że regulacje to obok sytuacji makroekonomicznej najważniejszy czynnik dla perspektyw wyników instytucji finansowych. „Czynniki o charakterze regulacyjnym związane są głównie z kwestią poziomu opłat na rzecz BFG, kwestią ewentualnego nałożenia na banki tzw. podatku bankowego oraz ustawowego rozwiązania problemu gospodarstw domowych, które zaciągnęły kredyt mieszkaniowy w walutach obcych i mogą one wywierać negatywną presję na wyniki banków” – podaje nadzór. Zaznacza przy tym, że „silnie negatywny wpływ na wyniki banków w IV kw. br.” będzie miała dwumiliardowa zrzutka na wypłatę środków gwarantowanych dla klientów upadłego SK Banku z Wołomina.

W samych bankach nadzór najbardziej niepokoi jakość portfela kredytowego. Wprawdzie jeśli patrzeć na wszystkie kredyty, to w ostatnim czasie jest ona stabilna (złe kredyty stanowią 6,9 proc. wartości portfela, o 0,1 pkt proc. mniej niż w końcu ub.r.), ale pogorszenie nastąpiło w kredytach mieszkaniowych (z 3,1 proc. do 3,3 proc.). Ma to związek głównie ze styczniowym umocnieniem franka szwajcarskiego wobec złotego. KNF zwraca jednak też uwagę na problemy związane z nowymi kredytami: „Obserwowane są niewłaściwe praktyki, polegające m.in. na niedoszacowaniu ryzyka stopy procentowej (przyjmowaniu przy wyliczaniu zdolności kredytowej zbyt niskich buforów na wzrost stóp procentowych), akceptowaniu przy wyliczaniu zdolności kredytowej zaniżonych kosztów utrzymania (na poziomie nieadekwatnym do wydatków faktycznie ponoszonych przez gospodarstwa domowe), jak też nadmierne wydłużanie okresu kredytowania (niejednokrotnie nakładające się na wiek emerytalny kredytobiorców oraz przekraczające przeciętne długości trwania życia). Tego typu praktyki powodują wzrost ryzyka po stronie kredytobiorców, jak też nadmierną akumulację ryzyka po stronie banków” – ostrzega nadzór.

W pierwszych trzech kwartałach banki miały 11,4 mld zł zysku, o 12 proc. mniej niż rok wcześniej.

>>> Czytaj też: Ile rocznie zapłacą banki w ramach podatku bankowego?

Problemy spółdzielców

W osobnych raportach KNF oceniła kondycję banków spółdzielczych (BS) i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK).

Nadzór zwrócił uwagę, że największe banki spółdzielcze – te o aktywach przekraczających miliard złotych – w zdecydowanej większości mają wyniki słabsze od średniej w tym segmencie. Szybki rozwój spowodował nadmierny wzrost ryzyka kredytowego, te banki mają też zbyt niskie kapitały. Ale przyczyn jest więcej: „Otwarcie się na nieznane rynki jest istotnym czynnikiem ryzyka. Zarządy są nieprzygotowane do zarządzania dużą organizacją w przypadku problemów” – ocenia KNF.

Do największych banków spółdzielczych należał SK Bank. Jego upadłość kosztowała sektor spółdzielczy ok. 180 mln zł. Po trzech kwartałach tego roku zysk BS-ów bez uwzględnienia banków z Wołomina i Lesznowoli (połączonego z innym) wynosił 559 mln zł, o ponad 110 mln zł mniej niż rok wcześniej.

W sektorze SKOK dużych zmian nie było. Po trzech kwartałach 2015 r. kasy miały niemal 92 mln zł straty netto, o 2 mln mniej niż rok wcześniej. Według nadzoru negatywny wpływ na wyniki mają tu niskie stopy procentowe i pogarszająca się jakość portfela kredytowego. „Pozytywny wpływ na wyniki sektora miała poprawiająca się rentowność działania niektórych kas będąca skutkiem realizowanych procesów naprawczych” – zaznacza KNF. W końcu września na 49 działających kas 40 (i Krajowa SKOK) było objętych postępowaniami naprawczymi. Zaakceptowane przez nadzór programy sanacyjne wdrażało 10 kas.

>>> Czytaj też: Ile za miesiąc będą kosztować waluty? Zobacz, co prognozują bankowcy