Systematycznie maleje liczba udziałowców banków spółdzielczych. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego w końcu września 2015 r. było ich niespełna 1004 tys. Kilka tysięcy to osoby prawne, liczba udziałowców będących osobami prywatnymi we wrześniu przekraczała milion o pół tysiąca. Jeśli tendencja spadkowa się utrzyma i w kolejnym kwartale, to miliona udziałowców –Kowalskich już nie ma (tym bardziej że niedawno zbankrutował liczący kilkuset członków SK Bank z Wołomina). Od marca 2002 r. (wtedy KNF zaczęła publikować dane na temat udziałowców) liczba członków banków spółdzielczych zmniejszyła się o ponad 64 tys. Wśród tych, którzy się wykruszyli, zdecydowana większość to osoby fizyczne.

W SKOK-ach liczba członków – nawet po ostatnich spadkach – przekracza dwa miliony.

– Z perspektywy banku, w którym adekwatność kapitałowa była budowana na bazie funduszu udziałowego, jego rozmiary miały znaczenie. W wielu bankach kwoty tego funduszu kwalifikowane do funduszy własnych nie są ważące, aczkolwiek w skali całego sektora są to istotne wielkości – wskazuje Zdzisław Kupczyk, prezes Banku Polskiej Spółdzielczości, który stoi na czele jednego z dwóch działających u nas zrzeszeń banków spółdzielczych.

W końcu III kw. 2015 r. kapitał udziałowy w bankach spółdzielczych wynosił niespełna 627 mln zł. Był o ponad 70 mln zł mniejszy niż rok wcześniej. Fundusze własne ogółem sektora BS zbliżały się do 10,8 mld zł.

Jeszcze kilka lat temu bycie udziałowcem banku spółdzielczego mogło się opłacać. Wprawdzie – inaczej niż w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych – nie trzeba mieć statusu członka, by skorzystać z usług BS-u, ale dawało to realne korzyści: mocno rozpowszechnioną praktyką było bowiem wypłacanie przez banki spółdzielcze dywidendy, a jej stopa była nierzadko wyższa niż oferowane przez nie oprocentowanie. Spadek stóp procentowych sprawił, że oprocentowanie zmalało, ale równocześnie wiele banków musiało zrezygnować z dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami albo mocno ograniczyć dywidendy – między innymi ze względu na ograniczenia narzucane przez nadzór.
Zdaniem specjalistów to właśnie jedna z najważniejszych przyczyn zmniejszania się liczby udziałowców. – Głównym powodem spadkowej tendencji w liczbie udziałowców banków spółdzielczych jest polityka dywidendowa oraz brak ze strony instytucji finansowych jakichkolwiek zachęt, które wiązałyby ściślej członków z tą instytucją. A kwestia choćby symbolicznej dywidendy ma tu swoje znaczenie – tłumaczy Zdzisław Kupczyk z BPS.

– W polityce dywidendowej na 2016 r. KNF przewidziała dla banków spółdzielczych nieosiągających wyznaczonych poziomów wskaźników kapitałowych możliwość przeznaczenia 5 proc. lub 10 proc. zysku (w zależności od decyzji o przystąpieniu do IPS) na realizację celów społecznych w lokalnych środowiskach – wskazuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik nadzoru.

IPS to angielski skrót od „instytucjonalny system ochrony”. Oba zrzeszenia utworzyły je po to, by dostosować się do nowych unijnych wymogów kapitałowych i płynnościowych wprowadzonych przez tzw. rozporządzenie CRR. W ramach IPS banki tworzą fundusz pomocowy do wykorzystania przez podmioty, które znajdą się w kłopotach. Stworzenie systemu ochrony instytucjonalnej wymusza również np. ujednolicenie zasad kontroli ryzyka.

Zdzisław Kupczyk wskazuje jednak również, że niekorzystnie na liczbę udziałowców wpływają obowiązujące przepisy unijne. Rozporządzenie CRR i znowelizowana w ubiegłym roku ustawa o funkcjonowaniu banków spółdzielczych nie pozwalają na zaliczanie do funduszy własnych środków, które zostały pozyskane od udziałowców po 2011 r., a te, które zgromadzono wcześniej, muszą być stopniowo amortyzowane (czyli odliczane od ogólnej kwoty kapitału). – To także nie sprzyja pozyskiwaniu członków spółdzielni – wskazuje szef BPS.

– Zgodnie z obowiązującą ustawą obejmowane udziały nie zwiększają niestety kapitałów własnych banków, pomimo że mogą służyć pokrywaniu ewentualnych strat – przyznaje Łukasz Dajnowicz. I dodaje: – KNF postulowała i nadal postuluje drobną korektę ustawy w tym zakresie, bo aktualne przepisy nie służą budowaniu więzi udziałowców z bankiem spółdzielczym, nie dają im poczucia wpływu na bezpieczeństwo i rozwój banku.

– W związku z tym, że udziałowcy banków spółdzielczych są niezwykle ważną grupą dla funkcjonowania tego sektora, który od ponad 150 lat wspiera rozwój społeczności lokalnych w naszym kraju, powinniśmy zabiegać, aby ich liczba stale rosła – uważa Ryszard Lorek, prezes SGB Banku, drugiego zrzeszenia banków spółdzielczych.

Problem w tym, jak to osiągnąć. – Konieczna jest zmiana modelu biznesowego: przebudowanie wewnętrznych relacji finansowych czy struktury bilansowej. Poza tym ponowne spojrzenie na politykę dywidendową i uregulowanie tej kwestii w sposób bezpieczny dla banku, a jednocześnie pozostawiający element, choćby symboliczny, satysfakcji dla członków spółdzielni – ocenia Zdzisław Kupczyk. – Konieczne jest prawne i systemowe wsparcie dla utrzymania tego członkostwa na określonym poziomie, a nawet podejmowanie działań umożliwiających angażowanie członków z innych środowisk poprzez budowanie potencjału członkowskiego. Wiąże się to z wieloma aspektami, m.in.: społecznej kontroli działania spółdzielni czy uczestniczenia w inicjatywach na rzecz lokalnych środowisk – dodaje prezes BPS.

Członków nie przybywa, bo nie ma dla nich preferencji

Krystyna Majerczyk-Żabówka, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych

Utrzymuje się tendencja spadkowa, jeśli chodzi o liczbę udziałowców banków spółdzielczych. Jakie są, w pani opinii, powody tego zjawiska?

Z pewnością przyczyniają się do tego: zbyt mała popularyzacja wiedzy w zakresie korzyści wynikających z członkostwa w banku spółdzielczym oraz przepisy prawne. Banki spółdzielcze umożliwiają swoim członkom czynne uczestnictwo w organach statutowych banku, a przez to realny wpływ na jego funkcjonowanie i kierunki rozwoju banku. Przekłada się to na dostosowywanie polityki banku do oczekiwań jego udziałowców, zgodnie z przepisami prawa spółdzielczego i bankowego. Część banków spółdzielczych oferuje członkom dostęp do wiedzy w zakresie finansów, która jest niezbędna w korzystaniu z usług bankowych. Wartość samą w sobie stanowi bankowość relacyjna, lokalna, umożliwiające szybkie podejmowanie decyzji. To tylko niektóre korzyści wynikające z członkostwa. Niestety nie każdy bank spółdzielczy na swojej stronie internetowej informuje o działaniach podejmowanych na rzecz członków. Inną kwestią jest naturalne wygaśnięcie członkostwa spowodowane śmiercią. Zmniejszenia liczby udziałowców można upatrywać również w aktualnych przepisach prawnych, które nie dopuszczają możliwości stosowania preferencyjnych warunków produktowych dla członków, jak również w nadzorczej polityce dywidendowej stosowanej w przeszłości.

Jakie konsekwencje dla funkcjonowania sektora banków spółdzielczych ma to zjawisko?

Zmniejszenie liczby członków przekłada się na obniżenie funduszu udziałowego w bankach spółdzielczych. Pamiętajmy jednak, że opierają one działalność na innych funduszach, w tym m.in. zasobowym, który jest funduszem pierwszej kategorii (Tier 1). Skala działalności banku spółdzielczego jest zawsze dostosowywana do funduszy własnych oraz określonych przepisami norm nadzorczych.

Jakie widzi pani sposoby na odwrócenie negatywnej tendencji?

Warto zauważyć, że banki spółdzielcze w ostatnich kilkunastu latach zwiększyły ponad 80-krotnie fundusze własne, przeznaczając wypracowane nadwyżki finansowe na zwiększenie funduszu zasobowego. Niezależnie od tego podejmują coraz to nowe inicjatywy zachęcające do członkostwa. Jedną z nich jest wprowadzanie przez niektóre „karty udziałowca” uprawniającej do rabatów przy zakupach w określonych punktach handlowych i wiele innych rozwiązań. Ważne jest również, aby prawo spółdzielcze sprzyjało umacnianiu spółdzielczych form gospodarowania, a w tym zakresie jest wiele do zrobienia.

>>> Czytaj też: Burza w Zatoce Perskiej. Kolejne kraje zrywają stosunki dyplomatyczne z Iranem