Komisja Europejska nie ma pełnej wiedzy o sytuacji politycznej w Polsce - tak Marek Magierowski z biura prasowego kancelarii prezydenta komentuje decyzję KE o rozpoczęciu oceny praworządności w naszym kraju.

Marek Magierowski powiedział IAR, że w ostatnich tygodniach politycy europejscy mówili, iż w Polsce łamane są zasady demokracji. - To bardzo jednoznaczne i stanowcze opinie, a dziś słyszymy, że Komisja Europejska dopiero zacznie zbierać informacje na ten temat - zwrócił uwagę. - To jest oczywiście decyzja, która nas martwi - przyznał Magierowski. Jego zdaniem, pozytywne jest jednak to, że wreszcie najważniejsi politycy w Europie otrzymają informacje o sytuacji w Polsce z pierwszej ręki, a nie za pośrednictwem francuskich, czy niemieckich mediów.

Marek Magierowski wyraził nadzieję, że dojdzie do zapowiadanej wizyty wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa w Warszawie. Wówczas polityk będzie mógł porozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu. Magierowski jest przekonany, że Timmermans wyjedzie z Polski z przeświadczeniem, iż demokracji w naszym kraju nic nie zagraża.

Unijna procedura składa się z trzech etapów. Pierwszy to ocena sytuacji - wtedy Bruksela zbiera informacje dotyczące ewentualnych zagrożeń. W drugiej fazie, jeśli sprawa nie zostanie pozytywnie załatwiona, Komisja ma opublikować konkretne zalecenia. W trzecim etapie monitoruje sposób ich wdrażania. I dopiero wtedy, kiedy Bruksela uzna, że działania są niewystarczające, może skorzystać z tak zwanej broni atomowej - czyli artykułu 7. z unijnego traktatu, który przewiduje odebranie głosu w Radzie Unii Europejskiej. Do tego jednak potrzebna jest jednomyślność.

>>> Czytaj też: Nowe kierownictwo GPW: Dokąd zmierza warszawska giełda?