Pierwsza podstawowa różnica pomiędzy Chinami a Indiami dotyczy politycznego ustroju obowiązującego w obu państwach. Podczas gdy Państwo Środka od setek lat było zarządzanym centralnie imperium, Indie były sterowane przez wiele zwalczających się monarchii. Chiny mają długie doświadczenie z biurokracją obsadzaną za zasługi, podczas gdy Indie nie - pisze portal quartz.com.

Poza tym Chiny są jednorodnym etnicznie krajem, natomiast  Indie są pod tym względem bardzo zróżnicowane: etnicznie, językowo, religijnie oraz kastowo.

Ponadto w Chinach silny jest nacjonalizm oraz powszechne społeczne przekonanie, że kraj ten powinien odgrywać wiodącą rolę na świecie. Indyjski nacjonalizm prowadzi z kolei do podziałów i nie jest czynnikiem jednoczącym społeczeństwo.

Wyraźne różnice w charakterze obu państw są jeszcze bardziej widoczne obecnie. Chiny są jednopartyjną dyktaturą, podczas gdy Indie imitują zachodnie demokracje. Aktualny porządek polityczny w Państwie Środka powstał w wyniku krwawych starć, które są typowe dla tego kraju i skłaniają decydentów do agresywnej polityki. U sąsiada wręcz przeciwnie – kraj uzyskał wolność w procesie pokojowym, wobec czego kultura tego kraju nie zezwala na jakiekolwiek formy przemocy ze strony władzy. Gospodarcza i kulturowa rewolucja w Państwie Środka ma oddolny, masowy charakter. Zmiany w Indiach natomiast są wynikiem technokratycznie podejmowanych w parlamencie decyzji. W końcu – chińskie władze osiągnęły wyraźną poprawę wskaźników demograficznych, Indie nie.

>>> Polecamy: Nadchodzi nowa klasa średnia. Wywoła konsumencką rewolucję

Opozycyjne modele

Ścieżki rozwoju obu państw mają w rzeczywistości opozycyjny charakter. Chiny są postrzegane jako wzorcowy przykład centralnej makropolityki. Prywatne firmy i indywidualni przedsiębiorcy w tym kraju nie radzą sobie jednak dobrze. W Indiach występuje odwrotna sytuacja – brak znaczących i sprawnych reform na szczeblu centralnym jest równoważony przez skuteczne i innowacyjne przedsiębiorstwa (sterowane głównie przez osoby wywodzące się z uprzywilejowanych klas). Państwo Środka przyciąga większą ilość inwestycji bezpośrednich, tworząc liczne miejsca pracy w swoich fabrykach. Wprawdzie kultura korporacyjna w tym mocarstwie ulega korzystnym przekształceniom, jednak pod względem jakości prywatnego biznesu to Indie mają przewagę.

Gospodarczy sukces Chin opiera się na dużej skali działania, wielkich projektach infrastrukturalnych w kraju, potężnej bazie siły roboczej pozbawionej praw, eksporcie oraz jednoczesnym tłumieniu popytu wewnętrznego. System finansowy tego ogromnego kraju jest centralnie sterowany, czego konsekwencją jest wypaczanie idei wolnego rynku. Obrazu dopełnia kopiowanie technologicznych wzorców z zagranicy oraz wysoka efektywność pracy w fabrykach.

Indie nawet nie zbliżyły się do powyżej nakreślonego modelu. Inna sprawa, że nawet gdyby chciały, byłoby to zadanie nie do wykonania. Rząd nigdy nie był w stanie dostarczyć wymaganej do tego infrastrukturalnej bazy (elektryczność, drogi, porty). Istnienie w tym kraju sprawnego systemu kapitałowego sprawia, że relacja pomiędzy poziomem inwestycji a wydajnością gospodarki zawsze była korzystniejsza niż w przypadku Chin. Dzięki temu może uzyskiwać podobnie dobre wyniki wzrostu gospodarczego jak Państwo Środka przy znacznie skromniejszym dostępie kapitału. Jednocześnie jednak, próba włączenia indyjskiego sektora prywatnego w infrastrukturalne inwestycje (w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego) skończyło się masowym wstrzymaniem realizacji projektów i wzrostem liczby zadłużonych firm.

W publicznym dyskursie w Indiach nie do pomyślenia jest przyznanie się do celowego osłabiania krajowej waluty. Niemożliwe jest też bezceremonialne łamanie praw pracowniczych.

Kombinacja produkcji na dużą skalę i wysokiej produktywności pracy (specjalności państw Azji Płd.-Wsch.) w przypadku Indii nie musi okazać się sukcesem. Chińscy pracownicy są lepiej wykształceni i dokarmiani, mają też lepsze predyspozycje do monotonnej, taśmowej pracy. Raport indyjskiego National Skill Development Corporation pokazał, że młodzi mężczyźni w tym kraju preferują zawody w „białych kołnierzykach”, nawet jeśli są słabiej opłacane niż fizyczne zajęcia w fabrykach. Aby dostać się do pracy za biurko są oni w stanie zrezygnować nawet z 50 proc. zarobków. Chińskie kobiety z kolei chętniej niż ich odpowiedniczki w sąsiednim kraju zmieniają miejsce zamieszkania w poszukiwaniu pracy.

Kolejnym problemem Indii jest paraliż parlamentu, który jest wynikiem zwalczania się dwóch głównych partii. Chiny nie mają z oczywistych powodów tego problemu.

Chiny i Indie łączy więc przede wszystkim wielkość populacji i geograficzne położenie. Szukanie innych podobieństw jest działaniem bezsensownym. Nawet jeśli Indie powtórzą sukces Chin, będzie to ich własny produkt „made in India”.