Państwo Islamskie nie powstało ani wczoraj, ani dwa lata temu. Wbrew pozorom nie jest ono nawet skutkiem fatalnej w skutkach decyzji George’a W. Busha o rozszerzeniu wojny z terrorem na Irak Saddama Husajna. Jego korzenie sięgają czasów sprzed zamachów z 11 września 2001 r., kiedy nikt nawet nie przypuszczał, że dżihadyzm wejdzie do centrów zachodnich miast. Jeśli gdzieś szukać źródeł tej organizacji, to raczej w sowieckiej inwazji na Afganistan, odpieranej m.in. przez – finansowanych i szkolonych przez Zachód – zagranicznych mudżahedinów, dla których wojna z wrogami islamu stała się sposobem na życie.

Ale choć sam termin „dżihadyzm” – jako radykalny, wojowniczy islam – pojawił się dopiero na początku XXI w., to motywowane religijnie powstania i walki, w których stosowany był terror – niekiedy nawet oficjalnie ogłaszane dżihadem – zdarzały się od początku XIX w. Z tym że miały one miejsce gdzieś z dala od Europy. Poza tym w islamie od samego początku istniały gałęzie czy sekty, które uważały, że obowiązkiem każdego muzułmanina jest rozszerzanie wiary przy użyciu wszelkich środków, także przemocy. Państwo Islamskie nic nowego nie wymyśliło, lecz jest raczej kontynuatorem tego nurtu. Tym, co faktycznie potrafi robić skuteczniej niż inni, jest docieranie do osób, nawet nieszczególnie religijnych, dla których z braku lepszego pomysłu dżihad staje się sposobem na życie. Niestety, chodzi tu w dużej mierze o muzułmanów mieszkających w Europie.

Jeszcze za życia twórcy islamu Mahometa jego zwolennicy opanowali dużą część Półwyspu Arabskiego. Po jego śmierci w 632 r. następcy kontynuowali ekspansję we wszystkich kierunkach, zajmując kolejno Persję, Syrię i Bliski Wschód, północną część Egiptu i Libii, Kaukaz, południowo-wschodnią część Azji Mniejszej, południową część Azji Środkowej, niemal cały Półwysep Iberyjski i południową Francję. W szczytowym momencie, w pierwszej połowie VIII w., Kalifat Umajjadów miał powierzchnię ok. 15 mln km kw. i był wówczas największym powierzchniowo imperium na świecie.

Wojna w Afganistanie 

Początki współczesnego dżihadyzmu sięgają lat 80. XX w. Podczas sowieckiej interwencji w Afganistanie (1979–1989), której celem było wsparcie komunistycznych władz tego kraju, afgańscy partyzanci – mudżahedini – otrzymywali znaczącą pomoc finansową ze Stanów Zjednoczonych oraz z Arabii Saudyjskiej. Datki od bogatych muzułmanów organizował m.in. Osama bin Laden. Równocześnie walka przeciw sowieckiej inwazji przyciągała coraz więcej ochotników z krajów muzułmańskich.

Al-Kaida

Pod koniec wojny afgańskiej zaczęły się tworzyć różne organizacje skupiające zagranicznych mudżahedinów, którzy chcieli kontynuować walkę z wrogami islamu. Jedną z nich – i jak się później okazało, najważniejszą – była założona m.in. przez bin Ladena Al-Kaida. Po tym jak po inwazji Iraku na Kuwejt w 1990 r. władze saudyjskie odrzuciły ofertę pomocy bin Ladena, ten przeniósł się ze swoją organizacją do Sudanu, a potem do Afganistanu, gdzie władzę przejął bardzo konserwatywny ruch talibów. W pierwszej połowie lat 90. członkowie Al-Kaidy zaczęli przeprowadzać zamachy terrorystyczne w różnych miejscach świata, a także włączać się w konflikty.

Wojna z terroryzmem

Po zamachach z 11 września 2001 r. w Nowym Jorku i Waszyngtonie, do którego przyznała się Al-Kaida, prezydent USA George W. Bush ogłasza globalną wojnę z terroryzmem.

Pierwszym etapem jest Afganistan, gdzie szybko obalono władzę udzielających schronienia Al-Kaidzie talibów, ale pokoju nie udało się zaprowadzić po dziś dzień.

Drugim – oparta na wątpliwych dowodach interwencja w Iraku w 2003 r. Tu scenariusz był podobny – w ciągu kilku tygodni odsunięto od władzy tamtejszego dyktatora Saddama Husajna, lecz szybko w kraju wybuchła trwająca do dziś rebelia.

Iracka rebelia

Jedną z grup, która włączyła się do irackiej rebelii, była założona w 1999 r. przez Jordańczyka Abu Musaba al-Zarkawiego Organizacja Monoteizmu i Dżihadu. Zarkawi chciał walczyć z Sowietami w Afganistanie, ale zanim tam dotarł, wojna się skończyła. Później jego celem było obalenie jordańskiej monarchii, ale sławę zdobył dopiero w Iraku. Jego grupa była pierwszą, która zamieszczała w internecie filmy ze ścięciami jeńców. W 2004 r. organizacja uznała zwierzchnictwo bin Ladena i funkcjonowała od tego czasu pod nieformalną nazwą Al-Kaida w Iraku.

Abu Bakr al-Baghdadi

Po zabiciu Zarkawiego w 2006 r. Al-Kaida w Iraku połączyła się z kilkoma innymi grupami, tworząc Islamskie Państwo Iraku. Nowa organizacja była jednak w rozsypce, bo większość przywódców zabito lub schwytano. W maju 2010 r. jej kierownictwo objął Abu Bakt al-Baghdadi. Nowy lider powierzył kluczowe stanowiska w niej wielu byłym członkom armii i służb specjalnych z czasów Saddama, którzy byli wykluczeni z życia publicznego w nowym Iraku.

Wojna domowa w Syrii

W marcu 2011 r. na fali arabskiej wiosny w Syrii rozpoczęły się protesty przeciw prezydentowi Baszarowi Al-Asadowi, które po pewnym czasie przekształciły się w wojnę domową. Al-Baghdadi postanowił wykorzystać sytuację, wysyłając tam swoich ludzi. Założona przez nich grupa – Front al-Nusra – stała się znaczącym graczem w konflikcie syryjskim i w 2013 r. została, wbrew stanowisku lidera Al-Kaidy Ajmama al-Zawahiriego, połączona z Islamskim Państwem Iraku.

Spór w tej sprawie między Baghdadim a Zawahirim skończył się zerwaniem relacji między Islamskim Państwem Iraku i Syrii (ISIS, ISIL lub Daesh) a Al-Kaidą. Zwierzchnictwo tej drugiej organizacji i tak było od pewnego czasu tylko formalne, bo w ciągu lat wojny z terroryzmem została ona poważnie osłabiona i nie kontrolowała swoich filii.

Kalifat

W pierwszej połowie 2014 r. ISIS dokonało dużych postępów militarnych, zajmując niemal połowę terytorium Iraku i Syrii. W czerwcu 2014 r. al-Baghdadi zmienił nazwę organizacji na Państwo Islamskie, co miało odzwierciedlać, że jest ono zalążkiem ogólnoświatowego kalifatu obejmującego wszystkich muzułmanów, a sam siebie ogłosił kalifem, czyli przywódcą całego świata islamu – pierwszym od 1925 r. To, że większość muzułmanów uznaje go za uzurpatora, nie prze- szkodziło jednak Państwu Islamskiemu w zdobywaniu coraz większych wpływów i rekrutowaniu kolejnych bojowników.

Niefunkcjonujące jeszcze na początku 2014 r. w powszechnej świadomości ugrupowanie w błyskawicznym tempie stało się najgroźniejszą organizacją terrorystyczną na świecie. Złożyły się na to przejęcie kontroli nad dużymi złożami ropy naftowej, której eksport daje dochody szacowane na 1-2 mln dol. dziennie, sprawnie prowadzone działania propagandowe, które przyciągają nowych chętnych do włączenia się w dżihad, skutecznie przeprowadzane zamachy, a także – czego nie zdołała nigdy osiągnąć Al-Kaida – stworzenie pewnych atrybutów państwowości.

Parapaństwo

Państwo Islamskie kontroluje spore terytorium zamieszkane przez kilka milionów osób, na którym ustanawia własne prawa czy pobiera podatki.

Bojownicy i poddani

Jak się szacuje, Państwo Islamskie ma 25–30 tys. bojowników w Iraku i Syrii (w większości zagranicznych) oraz co najmniej drugie tyle w organizacjach uznających jej zwierzchnictwo w innych krajach. Od kilku miesięcy Państwo Islamskie rozszerza działalność na wybrzeże Libii, zaś władzę al-Baghdadiego uznają m.in. takie grupy jak Boko Haram w Nigerii, Abu Sayyaf na Filipinach, Emirat Kaukazu czy grupy dżihadystyczne z Jemenu, Egiptu, Algierii. Do tego dochodzi trudna do określenia liczba uśpionych komórek i sympatyków w Europie, takich jak organizatorzy listopadowych zamachów w Paryżu czy wtorkowych w Brukseli.

Zniszczyć Rzym

Deklarowanym celem Państwa Islamskiego jest włączenie do obecnego „kalifatu” wszystkich ziem zamieszkanych przez muzułmanów – od Maroka po Indonezję – a także odzyskanie terenów, które w przeszłości znajdowały się pod zwierzchnictwem muzułmańskim, jak Półwysep Iberyjski czy Bałkany. Przy okazji zniszczone mają być wszystkie symboliczne miejsca chrześcijaństwa, jak Rzym, i judaizmu. Kluczowym elementem strategii Państwa Islamskiego w Europie jest wykorzystywanie niezadowolonej, pozbawionej perspektyw części mniejszości muzułmańskiej, zwłaszcza młodzieży, którą łatwo można indoktrynować, a także kryzysu migracyjnego, który umożliwia przerzucanie bojowników pomiędzy uchodźcami.

>>> Czytaj też: Trwa wojna cywilizacji. Europa znów zetrze się z islamem