Organizatorem programu „Zachowaj równowagę” jest Instytut Żywienia i Żywności. W tym roku ruszają kolejne jego edycje, choć program miał się już skończyć. Mowa o 12-tygodniowych kuracjach, których koszt dla jednego pacjenta to 1167,27 zł. Osoby, które wezmą w nich udział, nic jednak nie zapłacą. Tak samo zresztą jak przy poprzednich edycjach, z których pierwsze ruszyły w 2011 r. Miało być ich w sumie 32.

– Ostatnie trzy miały się zakończyć w tym roku. Zainteresowanie programem przekroczyło jednak nasze oczekiwania. W Rzeszowie na 50 miejsc było tysiąc chętnych. A że znaleźliśmy pieniądze na kolejne edycje, postanowiliśmy dać szansę kolejnym Polakom zredukować masę ciała – tłumaczy Hanna Stolińska-Fiedorowicz, koordynująca programy redukcji masy ciała z ramienia IŻiŻ.

Jak dodaje, pieniądze pochodzą z Funduszu Szwajcarskiego udzielającego bezzwrotnej pomocy państwom, które przystąpiły do UE 1 maja 2004 r. Szwajcarzy wyłożyli 4,5 mln franków. Kolejne prawie 800 tys. franków pochodzi z resortu zdrowia.

– Pieniądze wydawaliśmy na bieżąco. W międzyczasie jednak zmienił się kurs franka, tym samym nasz budżet w przeliczeniu na złotówki się zwiększył. Stąd pomysł kolejnych 10 kursów dla osób otyłych – tłumaczy Stolińska-Fiedorowicz.

>>> Czytaj też: Ten system mi się nie podoba [Pierwszy wywiad z nowym szefem NFZ]

W tym roku w kraju odbędzie się 13 edycji programu „Zachowaj równowagę”. Nabór już ruszył. Udział mogą wziąć osoby w wieku 18–60 lat. Warunkiem jest, by były otyłe, czyli ze wskaźnikiem masy ciała co najmniej 25. Nie mogą być jednak przewlekle chore, czyli np. mieć cukrzycy leczonej farmakologicznie czy nadciśnienia tętniczego.

– Ten program dedykujemy osobom z nadwagą, często w stanie przedcukrzycowym, pozbawionym opieki medycznej. Szacuje się, że takich osób w kraju jest aż około 16 mln – tłumaczy prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻiŻ.

W tym roku darmowe kursy odchudzania będą organizowane m.in.: w Szczecinie, Zgierzu, Żywcu, Katowicach, Zakopanem, Opolu, Białymstoku i Muszynie. Na każdym jest miejsce dla 50 chętnych. Oprócz tego do dyspozycji osób walczących z nadwagą są dietetyczne punkty kontrole – w sumie kilka tysięcy miejsc. Dokładna lista placówek organizujących zajęcia, wśród których są szpitale i przychodnie POZ, zostanie wkrótce opublikowana na stronie Instytutu Żywności i Żywienia.

Informacji można szukać w przychodniach rejonowych, w tym u lekarzy pierwszego kontaktu, którzy są odpowiedzialni za wytypowanie osób do programu. Zaczyna się od standardowego badania pacjenta uwzględniającego pomiar obwodu brzucha, wagi i wzrostu. To pierwszy krok w wykryciu nadwagi i otyłości u pacjenta. Kolejnym jest skierowanie go na badania biochemiczne, robione z krwi. Następnie pacjent przechodzi próbę wysiłkową, której oceny dokonuje kardiolog. Jeśli przejdzie ją pomyślnie, otrzymuje skierowanie na kurs odchudzający. Zajęcia trwają 12 tygodni, podczas których pacjent 2–3 razy w tygodniu uczestniczy w zajęciach na basenie lub sali gimnastycznej z rehabilitantem. Oprócz tego bierze udział w terapii z psychologiem, która odbywa się raz lub dwa razy w miesiącu w grupach sześcioosobowych. Do tego dochodzą spotkania z dietetykiem, który tłumaczy, jak się prawidłowo odżywiać, by chudnąć, oraz z lekarzem w razie konieczności.

W dotychczas przeprowadzonych 29 edycjach programu udział wzięło ponad 11,2 tys. osób, z których 1400 aktywnie zrzucało wagę pod okiem zespołu specjalistów, a ponad 10 tys. skorzystało z porad dietetycznych punktów kontrolnych. Średnia utrata wagi na pacjenta wyniosła 5 kg.

– Można więc mówić o sukcesie. Dlatego mamy nadzieję, że nasz program będzie kontynuowany w kolejnych latach przez resort zdrowia z środków pochodzących z NFZ. Szczególnie że pozwoli zaoszczędzić pieniądze w budżecie. Utrata jednego kilograma wagi przez pacjenta kosztuje 227 zł. Tymczasem jego leczenie pochłania 1,6 tys. dol. rocznie. Pod warunkiem że choruje bez powikłań. Wówczas bowiem koszty rosną przynajmniej o 20 proc. – wylicza prof. Mirosław Jarosz.

Narodowy Program Zdrowia uwzględnia walkę z nadwagą. Eksperci tłumaczą jednak, że pieniędzy jest za mało, by realizować go na dużą skalę. Budżet całego programu to 140 mln zł. Według prof. Bogusława Samolińskiego, byłego konsultanta krajowego w dziedzinie zdrowia publicznego, to wystarczy na stworzenie struktur, opracowanie programów, ale nie na szczegółowe działania. Co innego, gdyby budżet wynosił 700 mln zł, czyli tyle, ile pierwotnie zakładano. Na taki zgody jednak nie wyraził minister finansów.

>>> Czytaj też: Rząd troszczy się o Polaków-lekomanów. Czy zakaże reklamy farmaceutyków?