Fotografia pochodząca z monitoringu na lotnisku przedstawia mężczyznę w białym kapeluszu w towarzystwie dwóch zamachowców-samobójców. Policja ustaliła, że byli to Ibrahim El Bakraoui oraz Najim Laachraoui, którzy zginęli. Tożsamość trzeciego terrorysty nie była ustalona.

"Po konfrontacji, w obliczu różnych ekspertyz, Abrini przyznał się, że był na miejscu zbrodni. Kurtkę i kapelusz wyrzucił natychmiast, gdy tylko policja opublikowała zdjęcie z lotniska" – czytamy w komunikacie prokuratury.

Abrini – obywatel Belgii o korzeniach marokańskich – został zatrzymany w piątek przez belgijską policję.

Jest podejrzewany nie tylko o udział w zamachach, do których doszło 22 marca w Brukseli, ale również o zorganizowanie listopadowych zamachów w Paryżu. Będzie oskarżony o spowodowanie śmierci łącznie 162 osób.

Trafił na listy najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie, gdy został zidentyfikowany jako osoba, która jechała samochodem wraz z Salahem Abdeslamem bezpośrednio po listopadowych zamachach w Paryżu. Ten ostatni został schwytany 18 marca, po czterech miesiącach poszukiwań. Cztery dni później doszło do zamachów na lotnisku w Zaventem pod Brukselą i w brukselskim metrze.

Do zorganizowania ataków przyznało się Państwo Islamskie. W dużej mierze zostały one przygotowane w Brukseli przez mieszkających tam Francuzów arabskiego pochodzenia. Część z nich zginęła śmiercią samobójczą podczas ich przeprowadzenia, tak jak brat Abdeslama Brahim.

>>> Czytaj też: Polskie służby nie ochronią nas przed zamachami