Dane przedstawione we wtorek przez Fundusz skomentował jego główny ekonomista Maurice Obstfeld, który wyjaśnił w komunikacie, że "uporczywy, powolny wzrost (na świecie) ma negatywne efekty, ogranicza produkcję, a wraz z nią popyt oraz inwestycje".

W Waszyngtonie rozpoczyna się w tym tygodniu wiosenna sesja MFW i Banku Światowego. W stolicy USA spotkają się również przedstawiciele G20.

MFW rekomenduje krajom zaawansowanym wspieranie popytu i inwestycji rozwojowych; rynki wschodzące powinny poprawić infrastrukturę.

Agencja AP, komentując wtorkową prognozę, pisze, że MFW od globalnego kryzysu finansowego ma skłonność do przedstawiania zbyt optymistycznych prognoz.

Fundusz ostrzegł zresztą już w marcu, że globalnej gospodarce "grozi wykolejenie". Wiceszef MFW David Lipton powiedział wówczas, że światowy wzrost gospodarczy jest znacznie bardziej zagrożony, niż wcześniej przewidywano. Fundusz ostrzegł też wtedy, że będzie zapewne zmuszony skorygować w dół prognozę globalnego wzrostu.

Szefowa MFW Christine Lagarde apeluje od dawna o większe inwestycje publiczne, ponieważ jej zdaniem niewystarczające wydatki w tym obszarze hamują wzrost gospodarczy w wielu krajach.

>>> Czytaj też: Rewolucja na rynku nieruchomości. Wieczyste użytkowanie przechodzi na własność