W opinii zarządu PLL LOT, prywatyzacja powinna być przeprowadzona w momencie, gdy firma osiągnie "wartość zgodną z jej potencjałem".

"Obecnie ministerstwo czeka na przedstawienie strategii PLL LOT. Po jej przedstawieniu, oczekiwanym na przełom maja i czerwca, będziemy ją analizować" - powiedział Grzegorczyk podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

"Niewątpliwie inwestor jest poszukiwany, ale mamy swoje warunki, nie chcemy utracić kontroli nad spółką" - podkreślił wiceminister.

Natomiast prezes LOT Rafał Milczarski wskazał, że "na prywatyzację jest za wcześnie, bo ta spółka nie przedstawia wartości zgodnej z jej potencjałem". "Cały czas poszukujemy dobrego partnera strategicznego dla LOT-u. On może wspomóc nasze działania zmierzające do poprawy sytuacji" - dodał.

MSP widzi taką poprawę już teraz.

"Sytuacja PLL LOT jest trudna, ale nie nazwałbym jej krytyczną. Jest delikatna, ale są symptomy poprawy, dzięki zmianom w zarządzie i sprawowaniu realnego nadzoru nad spółką. Próbujemy 'wyjść' z sytuacji pozostawionej przez poprzedników" - wyjaśnił Grzegorczyk, dodając, że obecnym priorytetem jest uzdrowienie sytuacji w spółce.

Prezes LOT uzupełnił natomiast, że wyniki za I kw. br. będą lepsze niż rok temu.

W opublikowanym w tym tygodniu raporcie Najwyższa Izba Kontroli (NIK) stwierdziła, że plan restrukturyzacji wdrożony w PLL LOT przyniósł częściową poprawę sytuacji finansowej, a udzielona przewoźnikowi pomoc publiczna uratowała go przed upadłością. Jednak w ocenie NIK, uzyskiwane wyniki wciąż nie dają podstaw do stwierdzenia, że istnienie spółki nie jest zagrożone, ani że osiągnie ona trwałą rentowność i w konsekwencji będzie generować zyski - co było celem udzielenia pomocy publicznej. Według NIK, narodowy przewoźnik lotniczy "ma niewielkie szanse przetrwać bez inwestora".

W końcu stycznia br. rada nadzorcza PLL LOT, po przeprowadzonym postępowaniu kwalifikacyjnym, powołała na stanowisko prezesa zarządu Rafała Milczarskiego. Członkiem zarządu ds. operacyjnych został Borys Buta. Postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko członka zarządu ds. ekonomiczno-finansowego zakończyło się bez rozstrzygnięcia.

Nowe połączenie międzykontynentalne

Polskie Linie Lotnicze LOT mogą jesienią tego roku otworzyć kolejne połączenie międzykontynentalne, poinformował prezes Rafał Milczarski.

"W tym roku LOT otworzył połączenie do Tokio i to połączenie się rozwija. Na połączeniach międzykontynentalnych można zarabiać i mogą być czynnikiem poprawy wyników, ale muszą być częstsze niż 3 razy w tygodniu [tak jak obecnie do Pekinu i Tokio]. Planujemy rozwój połączeń międzykontynentalnych, jest prawdopodobne, że jesienią jeszcze jedno otworzymy" - powiedział Milczarski podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

Dodał, że nie może ujawnić tej destynacji, ale jest to "kluczowe dla naszych stosunków gospodarczych miasto w Azji".

W styczniu 2016 roku przewoźnik uruchomił bezpośrednie rejsy dalekiego dystansu pomiędzy Warszawą a Tokio oraz połączenia w wybranych kierunkach europejskich, m.in. do Barcelony, Wenecji, Zurichu, Dusseldorfu, Erywania, Zagrzebia i Belgradu. W ciągu dwóch pierwszych dni marca LOT zainaugurował cztery kolejne połączenia do Luksemburga, Lublany, Aten oraz Charkowa.

PLL LOT zapowiedziały też wcześniej, że w kwietniu 2016 r. uruchomione zostaną kolejne połączenia europejskie. Od 30 kwietnia LOT będzie latał do Splitu, a od 1 maja do Zadaru.

PLL LOT zapowiadały także m.in., że od 2016 roku planują intensywny rozwój, a w ciągu pięciu lat chcą stać się dwa razy większą linią lotniczą niż w 2015 r.

>>> Czytaj też: LOT się wznosi, ale bez inwestora spadnie. Druzgocący raport NIK