Poczta podpisała umowę z konsorcjum eService i PKO BP na dzierżawę terminali POS oraz obsługę transakcji kartami płatniczymi. Umowa ramowa opiewa na 15 mln zł, ale ostateczna kwota może być niższa, bo będzie uzależniona od liczby transakcji dokonanych przez klientów poczty. Całkowitych kosztów przedsięwzięcia, obejmujących m.in. konieczność dostosowania wewnętrznych systemów informatycznych, spółka nie ujawnia.

– W czerwcu zaczynamy miesięczny pilotaż, który obejmie 200 placówek w całym kraju. Będziemy testować system zarówno pod względem technicznym, jak i transakcyjnym oraz przeprowadzimy szkolenia pracowników – zdradza Łukasz Kulesza, dyrektor biura rozwoju usług finansowych Poczty Polskiej. Później jeszcze około miesiąca i cała sieć własna Poczty, czyli 4700 placówek, będzie wyposażona w terminale płatnicze. Pełne wdrożenie w sieci własnej zaplanowane jest na przełom lipca i sierpnia.

Na ten cywilizacyjny skok klienci czekali od dawna. Pierwsze testy pilotażowe przeprowadzono już w 2013, a potem w 2014 r., lecz nie wypadły najlepiej. W niektórych miastach w trakcie testowania nowych usług przez kilka miesięcy kartą zapłaciło zaledwie 0,39 proc. klientów.

– Zdecydowaliśmy się na ten krok w momencie, w którym spółce przyniesie to oczekiwane korzyści, mając na względzie opłacalność całego projektu. To nie jest tak, że Poczta nie chciała bądź nie potrafiła wykorzystać nowych rozwiązań. Opłaty interchange były dla nas zwyczajnie zbyt wysokie – tłumaczy Kulesza.

Jeszcze trzy lata temu płaciliśmy jedną z najwyższych stawek w całej Unii Europejskiej. Od stycznia zeszłego roku, kiedy to weszła w życie ustawa o usługach płatniczych redukująca stawkę interchange, wynoszą one 0,2 proc. dla kart debetowych i 0,3 proc. dla kart kredytowych.

Limitów ani opłaty minimalnej na poczcie nie będzie. – Klient będzie mógł zapłacić kartą nawet za najtańszy znaczek – zapowiada Kulesza.

Poczta przyznaje, że kluczowe są tu nie tylko szybkość obsługi i wygoda klientów, ale też bezpieczeństwo. – Wielu klientów przychodzi do nas ze znaczną ilością gotówki, na przykład po to, by zapłacić rachunki. Teraz nie będą musieli nosić jej ze sobą – wyjaśnia Kulesza.

Akceptacja kart pozwoli zatrzymać utratę klientów, ale też może przyczynić się do wzrostu sprzedaży. – W ostatnich latach rozbudowaliśmy w naszych placówkach strefy handlu i ta część biznesu coraz dynamiczniej się rozwija. Ale to strefy zakupów impulsowych, więc ktoś, kto przychodził na pocztę bez gotówki i musiał z nich rezygnować, rzadko też wracał. Teraz będzie mógł zapłacić kartą – dodaje Kulesza.

Ale – choć poczta lubi się powoływać na przykład Biedronki, która również zwlekała z wdrożeniem płatności kartą – usługa nie będzie zapewne aż tak powszechnie wykorzystywana jak w przypadku sieci dyskontów. Na razie rewolucja będzie miała dla Poczty przede wszystkim wizerunkowy wymiar. Do narodowego operatora przylgnęła łatka anachronicznego gracza, który nie nadąża za technologicznym postępem. Dotychczas za usługi pocztowe trzeba było płacić gotówką. Jedynym rozwiązaniem dla osób, które wybrały się na pocztę wyłącznie z kartami płatniczymi, była usługa „cash advance” – kartą można było w okienku wypłacić określoną kwotę i dopiero potem uregulować należność.

Usługa wywołała jednak kontrowersje po skargach klientów, którzy narzekali na horrendalnie wysokie prowizje. Nierzadko przewyższały one wartość zakupionych znaczków.

Poczta tłumaczyła, że w przypadku usługi „bankomat w okienku” wysokość prowizji zależy od banku i firmy, która wydała kartę płatniczą. Mimo tego usługę zachowa. Ma być alternatywą dla tych, którzy nie mają w pobliżu bankomatu.

Nowe terminale pozwolą także doładować telefon komórkowy na poczcie (na razie w grę wchodzi około 11 najpopularniejszych operatorów) oraz realizować vouchery. (Voucher to unikatowa kombinacja znaków – kod – która pozwala na dokonywanie płatności w serwisach internetowych, m.in. za usługi lub dostawy). Przy okazji zakupów w placówce będzie też można wypłacić pieniądze (cashback) oraz dokonać płatności za pomocą aplikacji w smartfonie. Obcokrajowcy albo posiadacze kont w obcych walutach będą mogli wybrać walutę transakcji (usługa DCC – Dynamic Currency Conversion, transakcja w walucie karty). Za usługi takie jak cashback czy doładowania telefonów Poczta nie będzie pobierała dodatkowej prowizji.

Kolejny etap rewolucji to wyposażenie listonoszy w mPosy, czyli mobilne urządzenia do przyjmowania płatności kartami. Ważą się też losy przetargu na zakup 13 tys. tabletów i 6 tys. specjalnych padów do składania podpisów wraz z usługą transmisji danych. To wymóg z przetargu na obsługę sądowej korespondencji, którą Poczta odebrała InPostowi. Aby jednak wypełnić warunki umowy, musi wdrożyć w całym kraju elektroniczne potwierdzenie odbioru (EPO). To system, dzięki któremu sąd na bieżąco jest informowany, że przesyłka została doręczona adresatowi. Przetarg się jednak opóźnia. ©

>>> Czytaj też: Polska uplasowała się ponownie na 22. miejscu w Unii Europejskiej w ramach DESI 2016